JE TE CONNAIS ...

 

Dyskusje, polemiki

Je Te Connais, dr Conte, Je Te Connais..!

Lionel Milgrom 

            T.H. Huxley, wielki wiktoriański naukowiec zwykł mówić „Nauka to nic innego, jak tylko wyćwiczony i zdyscyplinowany zdrowy rozsądek:. Powiedzenie Huxleya jest wciąż  w większości przypadków aktualne. Problemy zaczynają się wtedy, gdy dochodzi do zderzenia naukowych poglądów. Na początku dwudziestego wieku, nowe teorie mechaniki kwantowej i teorii względności Einsteina rozwijały się równolegle z deterministycznymi newtonowskimi poglądami fizyki dziewiętnastego wieku. Reszta, jak mawiają, jest historią.

            Zdrowy rozsądek jest pierwszą ofiarą podczas wojny poglądów, o czym zaświadcza poniższy przykład. Linie frontowe wytyczone między obrońcami starych teorii  a krzewicielami nowych sprzyjają powstaniu przekonań (emotywnych wytworów ludzkiego rozumowania i obiektywności) niszczących w rezultacie prawdziwą bezstronność. Wtedy to sępy wysuszonego emocjonalnie racjonalizmu gromadzą się nad padliną.

            W naszym przypadku poglądy ścierają się znowu w imieniu współczesnej nauki i badań nad biologicznymi oraz fizycznymi skutkami działań roztworów w wysokich rozcieńczeniach. To temat bezpośrednio dotykający homeopatii. A homeopatom przychodzą na myśl dwie osoby związane z tą sprawą: Jacques Beneveniste (postawiony pod pręgierz przez prestiżowe naukowe czasopismo „Nature” i francuski naukowy establishment za pracę o potencjonowanych przeciwciałach) oraz Rolland Conte (wcześniej przedstawiany na stronach „The Homeopath).

            Na podstawie krótkiej, źle napisanej, poddanej pobieżnej korekcie broszury, której tezy trudno było zweryfikować, niektórzy okrzyknęli Conte’a mesjaszem nowej naukowej rewolucji, podczas gdy inni uważali go za Ne,ezis homeopatii. Dla mnie było oczywiste, że  w tej sprawoe nie mamy do czynienia ze zdrowym rozsądkiem. Tak naprawdę praca Conte’a nie pasuje do żadnej powyższej kategorii, ponieważ podczas usiłowań powtórzenia jego doświadczenia, pojawiły się nieznane wcześniej fakty, stawiające wiarygodność badań tego lekarza w raczej niekorzystnym świetle. Proszę pozwolić mi to wyjaśnić.

            Trzy lata temu zaczęliśmy z kolegami pracę w Ainsworth, chcąc zweryfikować część badań Rollanda Conte’a, dotyczących procesu homeopatycznego potencjonowania. Conte uważał, że spotencjonowana substancja, nawet ta rozcieńczona i wstrząsana, jeśli przekracza liczbę Avogadra, odróżnia się wymiernie od tej rozcieńczonej, lecz niewstrząsanej. Conte określił dwa sposoby wykonywania pomiarów spodziewanych różnic. Pierwszy to technika zapożyczona z przemysłu kosmetycznego i spożywczego, zwana Jądrowym Rezonansem Magnetycznym o niskiej rozdzielczości (NMR). Conte twierdził, iż przy pomocy tej metody zaobserwował wahania wartości nazywanej czasem relaksacji spin- spin lub T2 wody, wzbudzone potencjonowaniem. Substancja spotencjonowana w wodzie miała ogólnie większe, ale (uwaga!) nieodtwarzane wartości T2 od substancji niespotencjonowanej, lub- jak w tym przypadku- wody. To było doświadczenie, które chcieliśmy powtórzyć. Drugi sposób, Zliczanie Iskrzenia Płynu (LSC), to technika, przy pomocy, której można określić różnice niskiego poziomu radioaktywności między spotencjonowanymi i niespotencjonowanymi roztworami.

            Będący ekonomistą i prawdopodobnie ignorujący matematyczny sposób myślenia, Conte, wraz z zespołem naukowców oraz inżynierów przygotował pomysłową hipotezę tłumaczącą własne obserwacje, a zapożyczoną z grubsza z pola kwantowej teorii fizyki (QFT: fuzja mechaniki kwantowej i szczególnej teorii względności Einsteina). Wygląda to następująco:

Za każdym razem, gdy materia jest usuwana z roztworu przez rozcieńczanie  i wstrząsanie (dynamizację- przyp. tłum.), można sobie wyobrazić, że w tym miejscu  w czasoprzestrzeni powstaje „dziura”. Owa „odrębność”, jak ją nazywają fizycy, tworzy ugięcie lub falowanie w czasoprzestrzeni, a jego cudownym skutkiem jest powstanie z próżni cząsteczek mniejszych niż atomy. Te ostatnie z kolei rozpadają się na elektrony możliwe do wykrycia przy pomocy metody LSC. Z naszego punktu widzenia istotne jest także to, że Conte twierdził, iż falowanie czasoprzestrzeni tworzy dynamiczne struktury o szerokim spektrum w wodzie i wyraźny ślad oryginalnie rozpuszczonej w niej substancji.

            Czas relaksacji spin- spin, T2, mierzony podczas eksperymentu z NMR jest niewątpliwie powiązany z niewielkimi magnetycznymi interakcjami między protonami tworzącymi cząstki wody. Dlatego też wszystko, co wpływa na dynamiczną strukturę wody (np. rozcieńczanie i dynamizacja rozpuszczonej substancji), powinno zmieniać wyżej wymienione magnetyczne oddziaływania, co z kolei odzwierciedli się w zmianie T2. W ten sposób Conte wydaje się ustalać osobliwą zależność między potencjonowaniem i dającą się mierzyć znaczącą wielkością T2, równocześnie potwierdzając podstawy badania „pamięci wody” za pomocą techniki QFT zapoczątkowane przez Jacquesa Beneveniste’a. Próbował nawet zmierzyć wyniki swych badań (mimo że wartości T2 dla różnych roztworów tej samej substancji nie dały się powtórzyć), by pomiary T2 były przekonujące w charakterystyce każdego potencjonowanego leku, w każdej jego potencji.

            Z pochwał, które w pierwszych recenzjach otrzymała książka Conte’a, można wywnioskować, że jego praca potwierdziła odczucia wielu homeopatów, iż jeśli można naukowo jakoś potwierdzić proces potencjonowania, to tylko teoriami pochodzącymi ze świata fizyki, a nie medycyny. Zgodnie z wysuniętymi hipotezami, wyjaśnienia Conte’a dotyczące procesu potencjowania wydawały się strzałem w dziesiątkę- bardzo wiarygodna próba, jak określił: „Umiejscowienia zagadnienia wysokich potencji w ciele nauki”. Jednakże powstało pytanie, czy jego doświadczenia będzie mógł powtórzyć niezależny zespół?

            Po pobieżnej ocenie stwierdziliśmy kilka nieścisłości w pomiarach i teorii. Określenia liczbowe i manipulacja nieobrobionymi wartościami T2 (nazywanymi dumnie „statystyką Conte’a”) wpłynęły na powstanie dużej liczby błędów, które uniemożliwiają w praktyce stosowanie teorii Conte’a w standaryzacji leków. Następnym problemem jest użycie metody QFT. Jak podkreśliliśmy wcześniej, QFT jest zlepkiem mechaniki kwantowej i szczególnej teorii względności. Ta ostatnia nic nie mówi o wpływach grawitacji, do tego potrzeba ogólnej teorii względności Einteina. U Conte’a wielką rolę w pomiarach odgrywa właśnie grawitacja     i w ten sposób jego teoria odpowiada ogólnym zasadom fizycznym. Jeśli byłoby inaczej, mielibyśmy do czynienia z „nieziemską fizyką”, tzw. Świętym Graalem, wielkim zunifikowaniem ogólnej teorii względności z mechaniką kwantową (samo w sobie warte ciężarówki załadowanej Noblami), co jest następnym źródłem błędów. Mimo to dwa lata temu zaczęliśmy przymierzać się do badań metodą T2.

            Na początku, tak jak Conte, zauważyliśmy różnice między T2 potencjonowanych  i niepotencjonowanych roztworów kwasu azotowego. Jakkolwiek nasze wyniki były wyższe   i niższe niż te dla czystej niepotencjonowanej wody (Conte ustalił wyższe wartości T2 dla potencjonowanych substancji, niż dla czystej wody). Mogliśmy to jednak wyjaśnić inną średnicą pojemnika do pomiarów NMR. Silikonowa molekularna budowa szkła ma tendencję do przyciągania cząsteczek wody do swej powierzchni. Jeśli pojemnik jest wąski, wtedy więcej cząsteczek wody zostanie związanych z jego powierzchnią, a to w efekcie podnosi wartość T2 ładunku pozostałych wolnych cząsteczek wody w roztworze. Tak więc, mimo jakościowych i ilościowych różnic w pomiarach w porównaniu z Conte’em i mimo rezerwy,  z jaką odnosiliśmy się do jego teorii, stwierdziliśmy, iż jednak coś w tym musi być. Wtedy, przez przypadek, mieliśmy okazję porozmawiać z producentami naszego NMR (Bruker Spectrospin, firmy znajdującej się w Coventry). To, co nam powiedzieli, włączyło w naszych głowach dzwonki alarmowe.

            Co sześć miesięcy inżynierowie z firmy Bruker przyjeżdżali do naszego laboratorium w Ainsworth na przegląd serwisowy NMR. Przy takiej okazji, podczas przerwy na niezastąpioną

herbatkę, omawialiśmy z nimi nasze wyniki. Wtedy inżynierowie wspomnieli, że pojemniki do NMR są wykonywane ze szkła sodowego, tzn. zwykłego szkła, z którego robi się butelki do taniego wina. Można by pomyśleć, iż to bardzo nieistotny szczegół.

            Pojemników ze szkła sodowego używa się standardowo do badań nad czystością tłuszczów w przemyśle spożywczym i kosmetycznym. Ponieważ te substancje są obojętne dla zwykłego szkła, nie było potrzeby użycia drogich pojemników Pyrex, które są stosowane rutynowo w precyzyjnych badaniach chemicznych (NMR jest jedną z najlepszych technik analitycznych dotyczących budowy cząstek chemicznych). Zdaliśmy sobie sprawę, że pojemniki, których używaliśmy do badań (Conte także), nie były pojemnikami Pyrex.

            Wszystkie roztwory były przyrządzane z najwyższego stopnia czystości wody, jaki jest technicznie możliwy do osiągnięcia. Czystość wody jest określona przez opór elektryczny. Im wyższy stopień czystości, tym wyższa oporność wody. Złoty standard został ustalony na 18,2 mln Ohmów na centymetr. Nie można przekroczyć tej wartości, ponieważ czystość zostanie utracona, a woda będąca uniwersalnym rozpuszczalnikiem przy takim stopniu czystości może rozpuścić praktycznie wszystko, włączając w to tani rodzaj szkła. Inymi słowy, jeśli bierzemy pod uwagę szkło sodowe, ultraczysta woda będzie lekko żrąca. Szkło Pyrex jest znacznie odporniejsze i zwykle nie poddaje się działaniu tak czystej wody. Czy to mogło być przyczyną niepowtarzalnych wyników Conte’a, czy cząsteczki krzemu wypłukane ze szkła sodowego pojemników NMR mogły wpłynąć na wyniki T2? Czy Conte, tak jak my, zapomniał sprawdzić, jakość sprzętu laboratoryjnego, a co za tym idzie, skonstruował swoją złożoną teorię na podstawie mirażu? Po zamówieniu szkieł Pyrex do precyzyjnych badań, śledziliśmy doświadczenie z zapartym tchem. Na rezultaty nie musieliśmy długo czekać.

            Przygotowaliśmy spotencjonowany i niespotencjonowany roztwór kwasu azotowego, aż do 25CK (metoda rozcieńczeń Korsakowa, tzn. w jednym naczyniu, 800 potencji/ wstrząśnięć). Cały proces przeprowadzony w Ainsworth przy pomocy nowego potencjonizera Pinkus zajął mniej niż trzydzieści minut. Każda z próbek umieszczona była w tanim pojemniku ze szkła sodowego i w precyzyjnym typu Pyrex, a później wsadziliśmy wszystkie pojemniki do kąpieli wodnej o temperaturze 37°C na kilka dni (tak, jak zrobił to Conte: twierdził, że to „utemperuje” roztwory). Prawda została ujawniona, gdy porównywaliśmy otrzymane dla każdej próbki wartości T2.

            To, co zobaczyliśmy (por. wykresy), potwierdziło doświadczenia Conte’a wykonywane w pojemnikach ze szkła sodowego. Różnice w wartościach T2 dla spotencjonowanego i niespotencjonowanego roztworu kwasu azotowego były istotne. Ale próbki w pojemnikach Pyrex, poniżej potencji 1CK praktycznie nie wykazywały żadnych różnic. W samej rzeczy, wartości T2 odpowiadały czystej niewstrząsanej wodzie! Następnie zaobserwowaliśmy, że różnice wartości T2 między spotencjonowanym  a niespotencjonowanym roztworem w pojemnikach z sodowego szkła powoli zanikały w miarę upływu czasu (kilka tygodni), podczas umieszczenia ich w kąpieli wodnej.

            Stopniowo odkrywaliśmy, że Conte, używając do eksperymentu pojemników ze szkła sodowego, dał się zwieść wynikom, które w rzeczywistości były artefaktem, powstałym na skutek zastosowania złej jakości sprzętu, pojemników podatnych na korodujące działanie wody o wysokim stopniu czystości. To także tłumaczy, dlaczego różnice wartości T2 iędzy spotencjonowanymi i niespotencjonowanymi roztworami zanikały po jakimś czasie. Woda wypłukiwała więcej cząstek krzemu ze szkła i to tłumaczyłoby proces zwany przez Conte’a „temperowaniem”. W warunkach eksperymentalnych przypomina to spoglądanie na nieboskłon przez brudny teleskop, w którym odrobina kurzu może być wzięta za nową gwiazdę. Sytuacja podobna do nurkowania w bagnie lub mętnej wodzie […].

            Jak można było popełnić tak podstawowy błąd? Nie zapominajmy jednak o tym, że dzięki szczęśliwemu przypadkowi nam też udało się uniknąć takiej pomyłki. Łatwo ją popełnić, wykonując

ściśle polecenia zainspirowanego jakąś ideą szefa. Takie pomyłki nie są rzadkością w nauce, kiedy silna osobowość prowadzi badania wraz z zespołem naukowców. Szeregowi pracownicy, podążający za szefem, mogą mieć trudności z zakwestionowaniem jego nieomylności, szczególnie, gdy osoba taka tworzy intrygujące hipotezy z wyników wyglądających na czyste i wiarygodne. Powtórzmy jeszcze raz: silna wiara może mieć hipnotyzujący wpływ, przytłumiając zdroworozsądkowe myślenie i krytyczne spojrzenie na rzeczywistość. Bez wątpienia Conte jest charyzmatycznym, zajmującym człowiekiem, który wymagał respektu od swych naukowych i technicznych współpracowników. Prawdopodobnie problem pojemników ze szkła sodowego nigdy nie ujrzał światła dziennego. Dlaczego by miał ujrzeć, skoro wszystko do siebie pasowało? W takich okolicznościach podważenie teorii i wyników badań wymagałoby dużej odwagi. Znów zacytuję T.H. Huxleya: „Dramat nauki: piękna teoria zniszczona przez brzydkie fakty”. Osobiście się z tym zgadzam. Tak proste wyjaśnienie dla sceptyków teorii potencjonowania mogłoby wywołać rewolucję. Ale tak się jeszcze nie stało. Chcę ponadto zaznaczyć, że nasze wyniki, inaczej niż to było z pracami Conte’a, zostały poddane pełnej recenzji i ostatecznie opublikowane.

            Jakie wynikają z tego konsekwencje dla homeopatii Na szczęście żadne, choć dla tych, którzy popierali bezkrytycznie Conte’a, sytuacja może być niezręczna. Dobrze się więc stało, iż homeopaci, przedstawiciele środowiska, nie zaczęli proklamować teorii Conte’a szerokiej publice. Teraz wyszlibyśmy na głupców. Nasza praca udowodniła jedynie, iż Conte dał się ponieść swoim przekonaniom i zboczył z właściwej drogi. A co do usiłowań zastosowania ilościowych teorii w wiarygodnych badaniach diagnostycznych z użyciem potencjonowanych leków, to… niezła próba, Rolandzie, ale proszę więcej tego nie robić.

            Wyniki Conte’a nie wymagają skomplikowanych fizycznych rozważań, ponieważ były one tylko artefaktem, spowodowanym zastosowaniem niewłaściwych szklanych pojemników. To nie ma nic wspólnego z problemem działania lub niehomeopatycznie przygotowanych leków. Wiemy że, właściwie przepisane, są skuteczne, a w nauce mamy rosnącą wciąż liczbę przykładów, iż żyjące istoty rzeczywiście są pod wpływem substancji  o bardzo wysokim stopniu rozcieńczenia.

            Conte twierdził, że odkrył, w jaki sposób potencjonowanie fizycznie zmienia roztwór leku w porównaniu z niespotencjonowaną substancją. Niestety, mylił się, a osoby, które myślały, że zaczęła się rewolucja (lub że to koniec homeopatii jaką znamy), muszą jeszcze chwilę poczekać.

Podziękowania

Mam dług wdzięczności w stosunku do moich kolegów: Keith King, Johna Lee i Tony Pinkusa z Ainsworth za ich nieocenioną pomoc. Mam nadzieję, że współpraca będzie się rozwijała.

Autor: Lionel Milgrom Je Te Connais, de Conte, Je Te Connais..! „The Homoepath” 2000 nr79. Przekład: Maciej Jędrzejczyk.

www.ainsworths.com/

JE TE CONNAIS 1

JE TE CONNAIS 2

JE TE CONNAIS 3

JE TE CONNAIS 4

JE TE CONNAIS 5

 

comments
© 2015 Homeopatia Polska - Strona - Forum