Róbmy swoje

JANUSZ BIELEC

Homeopaci pragną potwierdzenia swoich spostrzeżeń przez przyrodników. Nic w tym złego, ale widząc w byle jak przeprowadzonym eksperymencie związki z homeopatią wikłają się w problemy, które niekiedy istnieją tylko w warstwie słownej. Niestety jest to bardzo często wykorzystywane przez przeciwników homeopatii do jej ośmieszania. I choć nie ma w tym logiki, to niewprawny czytelnik jej braku nie zauważy.

Na swój użytek zrobiłem krótki przegląd informacji o homeopatii dostępnych w sieci Internet. Interesowały mnie tylko artykuły rodzaju „badania naukowe nad homeopatią”. Już                 w samym tym sformułowaniu kryje się tendencyjność- wyraźna sugestia, że naukowość jest czymś z gruntu obcym dla homeopatii i trzeba ją wprowadzić niejako z zewnątrz.

            Nauki przyrodnicze wyrosły z obserwacji i obecnie opierają się na doświadczeniach. Między obserwacją i doświadczeniem granica jest płynna, ale różnica zasadnicza. Z grubsza idzie o to, że w doświadczeniu staramy się kontrolować warunki, ale, żeby je kontrolować, musimy określić, które z nich są najważniejsze. Nie da się, bowiem kontrolować wszystkich warunków. To zaś wymaga jakiegoś modelu zjawiska. Model taki budowany jest na podstawie hipotezy, czy nawet teorii.

            Odpowiednio dobrane doświadczenie pozwala weryfikować teorię, na podstawie, której zbudowano dany model zjawiska. Jeżeli doświadczenie nie potwierdzi teorii nie odrzuca się doświadczenia, tylko weryfikuje teorię i buduje nowy model. Doświadczenie, jako takie zawsze jest zgodne z rzeczywistością, ale model, który został zbudowany na podstawie teorii, może być od rzeczywistości zbyt odległy, aby cokolwiek wyjaśniał. Takie patowe sytuacje zdarzają się w badaniach doświadczalnych bardzo często. W takiej sytuacji szuka się lepszej teorii, buduje inny model, etc. Nie odrzuca się zaobserwowanych efektów.

            Moim zdaniem homeopatia jest medycyną doświadczalną opartą na obserwacji. Te obserwacje są wielorakie: od tych zaobserwowanych przez zdrowych probantów podczas zażywania testowanego środka do tych zebranych przez terapeutów. Jest ich bardzo dużo. Za wcześnie jeszcze na skonstruowanie modelu działania środków homeopatycznych. Za wcześnie zresztą na skonstruowanie modelu działania większości leków stosowanych  w akademickiej medycynie (np. nie tak dawno okazało się, że kilka złożonych substancji swoje działanie zawdzięcza wydzielanym podczas rozkładu w organizmie tlenkom azotu, a wcześniej ich działanie wyjaśniano budową strukturalną…). Ale najwyższy czas możliwie dokładnie określić, co ma, a co nie ma związku z homeopatią. Wszak homeopatia korzysta  z osiągnięć wielu nauk przyrodniczych. Jej pomysły także są wykorzystywane w innych dziedzinach, więc wiele elementów homeopatii występuje też w innych dziedzinach, tyle, że w zupełnie innym kontekście.

To określenie obszaru homeopatii wydaje się być ważne, bowiem dochodzi do takich sytuacji, że wystarczy w artykule o historii kopalni soli wspomnieć łacińską nazwę tej kopalni (Natrium chloratum), by część dziennikarzy doszukiwała się w nim zasadności istnienia homeopatii.

A sytuacja jest jasna. Homeopatia zbudowana jest systemowo:

  • Posiada ogólnie dostępny opis produkcji środków leczniczych (farmakopea homeopatyczna), na podstawie, którego rzetelny eksperymentator jest w stanie przygotować konkretny lek;
  • Posiada opis wyników badań tychże środków na zdrowych osobnikach (materia medica), znaczna część tych badań jest wielokrotnie potwierdzona i ogólnie dostępna;
  • Posiada metodologię prowadzenia wywiadu i pewne „prawa” będące mnemonicznym uogólnieniem doświadczeń (anamneza homeopatyczna i prawa leczenia naturalnego).

Jeżeli te trzy zakresy badawcze wyobrazimy sobie, jaki płaskie obszary nachodzące na siebie, to istotą homeopatii jest ich część wspólna.

Po co taki model? Przecież on niczego nie wyjaśnia. Otóż pozwala on prosto zweryfikować artykuł „na temat homeopatii”, czy jego powiązania z homeopatią są uzasadnione. Np. z modelu tego wynika, że większość głośnych badań działania środków stosowanych w homeopatii opiera się na wspólnym zakresie obszaru farmakopei i materia medica bez uwzględnienia zasad anamnezy homeopatycznej. Nie znaczy to, że te badania są bezsensowne. Pokazuje tylko, że ich związek z homeopatią jest luźny.

Inną konsekwencją modelu jest zrozumienie, że wiele dyskusji wokół fizyki roztworów, choćby bardzo dla homeopatii korzystnych, nie przekłada się na jej zasadność. Obszarem działania homeopatii jest chory i jedynie w rzetelnych badaniach klinicznych należy szukać potwierdzenia jej skuteczności. To one stanowią fakty. Poszukiwanie sensowności homeopatii w budowie roztworów kojarzy mi się z tzw. dowodem z pierwszej przyczyny na istnienie Boga. Wywód ten prowadzi, co najwyżej do pokazania, że istnieje przyczyna wszystkich ruchów. Jeżeli przyjmiemy, że jest to Bóg, to w żaden sposób nie da się stąd wywieść, że jest Bogiem Ojcem Miłosiernym. Pozostaje to kwestią wiary.

Także wykazanie istnienia tzw. pamięci roztworów nie powoduje automatycznego wyjaśnienia działania homeopatii. Od fizyki roztworów do żywego organizmu jest daleka i niejasna droga- nie zapominajmy, że mechanika kwantowa bez dodatkowych założeń empirycznych (ab initio) radzi sobie na razie z cząsteczką amoniaku i niewiele ma do powiedzenia na temat DNA, co jakoś nie hamuje rozwoju biologii molekularnej.

Nie należy homeopatii utożsamiać z jakąś szczególną teorią działania leku- nie ma na razie podstaw do zbudowania takiej teorii. Nadal prawdziwy jest dwudziesty paragraf Organonu sztuki medycznej- „Nie jest możliwe, by tylko wysiłkiem intelektualnym rozpoznać samą niematerialną siłę ukrytą w najskrytszej istocie leku dającą mu moc zmiany sposobu odczuwania człowieka i przez to leczenia choroby. Jedynie dzięki wpływowi na ludzki organizm możemy jej doświadczać i wyraźni postrzegać”. Dalej, w następnym paragrafie jest doprecyzowane, że „… powinniśmy skoncentrować się wyłącznie na objawach chorobowych wywoływanych lekiem w zdrowych organizmach”. Czyli czysta obserwacja objawów, bez wikłania się w modele zbyt odległe od rzeczywistości. Być może niedługo będziemy mądrzejsi, na razie nie warto na siłę budować teorii zakładając, że właściwie wszystko już wiemy.

Niestety wielu naukowców swój stosunek do homeopatii wyprowadza następująco: ponieważ, jak wiadomo, w wysokich potencjach praktycznie w roztworze nie ma substancji działającej więc ogólnie homeopatia nie ma sensu. Ale nie udało mi się nikogo takiego namówić do wzięcia udziału w homeopatycznym badaniu leku dla zweryfikowania tego przekonania. Ale przyrodnicy są dociekliwi, dostrzegają fakty. Ot, choćby w przypadku trzmiela dostrzeżono, że lata pomimo tego, że ma za małą powierzchnię skrzydeł do masy ciała. Złośliwi twierdzili, że tylko, dlatego, że nie umie czytać prac naukowych. Ale okazało się, że jego skrzydła to po trosze śmigła, a to już zupełnie inna sytuacja. Jest więc nadzieja, że coraz więcej przyrodników dostrzeże, że są pewne fakty podawane przez homeopatów i trzeba coś z tym zrobić, jak z trzmielem.

Reasumując: róbmy swoje, bo wiele jest do zrobienia, szczególnie u nas, gdzie o homeopatii można poczytać w różnych miejscach, ale nie w przekładach podstawowych podręczników.

comments
© 2015 Homeopatia Polska - Strona - Forum