Wrzodziejące zapalenie jelita grubego.

Z praktyki

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego

Ryszard Rdzanek

            Na leczenie przyszedł 42- letni mężczyzna z rozpoznaną makroskopowo i histologicznie chorobą trwającą od 6 miesięcy, a manifestującą się następującymi objawami klinicznymi, tzn.: krwisto śluzową biegunką, bólami brzucha, bolesnym parciem na stolec i stanami podgorączkowymi. Od początku otrzymywał sulfosalazin w pełnej dawce terapeutycznej, lecz bez efektu.

            Mężczyzna rozpoczął leczenie w moim gabinecie 10 stycznia 2001r. Szczególną uwagę zwróciłem na jego charakterystyczne silne, krótkie kończyny, mocny, zwarty aparat więzadłowo- stawowy, kurpuletną budowę całego ciała z zachowaną proporcjonalnością, krótkimi i grubymi palcami, brakiem giętkości w stawach oraz kwadratowymi białymi zębami. Pacjent był dobrze zbudowany, wysportowany. Odniosłem wrażenie, że jest zdrowy. Sam o sobie mówił jak o osobie zdrowej i w większości sytuacji życiowych zadowolonej.

            Pacjent zgłosił palenie i świąd skóry, które uważał za normalne. Miał przekrwione naturalne otwory ciała. Było mu za ciepło. Mycie ciała nasilało świąd. Spał na lewym boku. Lubił sobie dogadzać- jadł słodycze, używał alkoholi. Lubił przesiadywać w swoim domu. Ubił też rządzić ludźmi w pracy i rodziną w domu.

            Ze względu na typowe cechy przekrwienia, świąd całego ciała, nietolerowanie wełny, niechęć do kąpieli i wody, duży wigor życiowy, witalność, władczą postawę, dogadzanie sobie używkami i dobrym jedzeniem należy myśleć o podstawowym psorycznym sposobie działania. Dlatego powinno się zastosować Sulphur w wysokiej potencji. Podczas zadawania kolejnych pytań okazało się, że w przeszłości pacjent miewał dosyć często kłopoty z nawracającymi czyrakami skóry.

            Następnie dowiaduję się, że pacjent od wczesnej młodości nadużywał alkoholu, słodyczy, prowadził nocny tryb życia, nie dbał o jakość i ilość spożywanych pokarmów. Mówiąc o poważnych dolegliwościach przewodu pokarmowego, raz po raz zaznacza, że tak naprawdę to jest zdrowy, ale chce się leczyć z tych chorób, bo przeszkadzają mu one w prowadzeniu normalnego życia.

            Od 6 miesięcy u pacjenta nasilały się trudności z jedzeniem. Już po kilku kęsach jedzenia stawał się syty. Dokuczały mu uporczywe wzdęcia jamy brzusznej oraz odbijania. Praktycznie odbijało mu się wszystkim, cokolwiek zjadł.

            Mimo dolegliwości jelitowych pacjent w dalszym ciągu czerpał przyjemnościami ze spożywania słodyczy i alkoholu. Później jednak, niestety, wystąpiło zaczerwienienie twarzy, uczucie szybko zaspokojonego głodu. W krótki czas potem wypijał już tylko kilka łyków piwa i zaczynało mu się odbijać oraz miał wzdęcia brzucha. To cechy charakterystyczne dla Lycopodium. Jednakże ze względu na objawy miejscowe związane z przewodem pokarmowym w połączeniu z objawami ogólnymi pod postacią biegunek, bólów brzucha, bolesnego parcia na stolec zdecydowałem się na zastosowanie u chorego potencji średnich i wysokich. Mimo powagi sytuacji i dramatycznego przebiegu choroby w dalszym ciągu nie została naruszona podstawowa konstrukcja karboniczna z dominującą rolą Sulphuru. Przepisałem Sulphur D30 raz na tydzień, Lycopodium D12 co 2 dni, a po tygodniu przejście na Lycopodium D30 co 7dni.

            Na następnej wizycie mężczyzna pojawił się dopiero 28 listopada 2001r. Mogłem się tego spodziewać, gdyż był to przecież pełen wigoru i życia Sulphur, który tylko dlatego się leczył, że dolegliwości przeszkadzają mu w dotychczasowym niezdrowym stylu życia. Pacjent zgłosił się, bo po zastosowaniu pierwszej dawki Lycopodium D12 na bocznej powierzchni jego szyi wystąpiła zmiana na skórze koloru brązowo- miedzianego o średnicy ok. 3cm i utrzymywała się ok. 3 tygodnie. Pacjent przedstawił mi swoją specyficzną teorię na jej temat, co jest oczywiście także typową cechą dla osobowości typu Sulphur. Chory uważał się za wyleczonego już od momentu, gdy przeszły mu biegunki śluzowo- krwiste, bóle brzucha i parcie na stolec. Miało to miejsce po około 6 tygodniach od momentu rozpoczęcia przeze mnie leczenia. Nakazałem pacjentowi kategorycznie wykonanie pełnego zakresu badań, tzn.: kolonoskopii z pobraniem wycinków ze śluzówki jelita, badań podstawowych, USG jamy brzusznej i niezwłoczne pojawienie się u mnie.

            Podczas kolejnej wizyty 27 lutego 2002r. dowiedziałem się, że nie wystąpiły żadne objawy kliniczne wrzodziejącego zapalenia jelita grubego. Cechy typowe dla Sulphuru utrzymywały się na niezmienionym poziomie. Nie występowały również objawy ogólne typowe dla Lycopodium. Pacjent zgłaszał jedynie, że ma odczucie, jakby coś zawadzało mu w odbycie. We wrześniu 2001r. wykonał kolonoskopię, która potwierdziła makroskopowo rozpoznanie Colitis ulcerosa. Pacjent przypomniał sobie, że podczas zimy i w chłodzie pęka mu skóra koło paznokci oraz śluzówka w okolicy odbytu. Zmiany te nie goją się po żadnych maściach i lekach. Dopiero, gdy nastanie wiosna i zrobi się ciepło, te krwawiące i sączące pęknięcia zaczynają się goić. To cechy typowe dla Petroleum. Chory otrzymał Sulphur D30 co 2 tygodnie, Lycopodium D30 co tydzień oraz Petroleum D30 co tydzień.

            Następnym razem zobaczyłem pacjenta na wizycie w lipcu 2002r. jak to zwykle  z osobami typu Sulphur bywa, dowiedziałem się o faktach, których wcześniej nie znałem. Np. że jest teraz o wiele spokojniejszy, mniej rozdrażniony, nie tak często unosi się  i „wybucha” słownie w obecności otoczenia. Poprzednio o tym nie mówił, gdyż uważał, że wszystko z nim jest w porządku. Ponieważ jednak zauważył zmianę w swym zachowaniu, zaciekawiło go to.

            Niestety dalej nie stosował się do zaleceń dietetycznych. Szczególnie dotyczyło to alkoholu. Wykonał badanie histologiczne z wycinków śluzówki jelita 8 czerwca 2002r., w którym stwierdzono rozległy naciek zapalny, wybroczyny krwawe, ale już bez owrzodzeń, bez zaników błony śluzowej ani dysplazji. Dopiero teraz pacjent pokazał pierwsze wycinki z badania mikroskopowego z początkowej fazy leczenia, w których dochodziło już do zaników śluzwki oraz do owrzodzeń. Pod wpływem silnej presji rodziny przyznał się także do tego, że raz na ok.. 14 dni pojawia się u niego stolec oraz pobolewanie w dole brzucha  z promieniowaniem do jąder. Zakazałem bezwzględnie napojów alkoholowych oraz spożywania słodyczy. Mężczyzna otrzymał następujące leki: Sulphur D30 raz na miesiąc, Lycopodium D30 co 7 dni, Petroleum D30 co 2 tygodnie, Arnikę D30 co 2 dobę oraz lek izopatyczny Thymuline 9CH co 2 tygodnie.

            Na kolejnej wizycie 16 października 2002r., zauważyłem znaczną poprawę w stanie emocjonalnym pacjenta. Generalnie w opinii swojej i rodziny o wiele rzadziej się denerwował, nie wybuchał już tak często jak wcześniej. W ostatnim okresie nie doszło ani raz do parcia na stolec, nie pojawiła się krwista czy śluzowa biegunka, nie było stanów podgorączkowych. W odbytnicy nie występowało odczucie obecności ciała obcego. Badania podstawowe oraz markery stanu zapalnego były w normie. Kał na krew utajoną był trzy razy ujemny. Z objawów utrzymywało się jedynie niewielkie pobolewanie w okolicy podbrzusza środkowego z promieniowaniem do jąder. Pacjent z wielkimi oporami znacznie ograniczył niewłaściwe odżywianie się. Otrzymał leczenie: Sulphur D30 raz na miesiąc, Lycopodium D30 co 2 tygodnie, Petroleum D30 co 3 tygodnie, Thymuline 9Ch co 2 tygodnie oraz Mercurius solubilis co 7 dni.

            Ze względu na silnie zakorzenione cechy luetycznego sposobu reagowania przejawiające się w łatwości popadania w nałóg alkoholowy i przejadania się, bagatelizowanie poważnego stanu własnego zdrowia, tendencje do tworzenia owrzodzeń, zaostrzenie się tych tendencji zimą i podczas wilgotnej pogody, nadmierne pocenie się zdecydowałem o włączeniu kolejnego leku. Za Mercuriusem przemawiało tracenie równowagi emocjonalnej, to czego wcześniej pacjent nie miał.

            Następna wizyta, która miała miejsce 26 lutego 2003r., pokazała że dolegliwości były porównywalne do dotychczasowych. Pacjent wykonał badanie histologiczne śluzówki jelita grubego 15 lutego 2003r., którego wynik był taki sam jak poprzednie. Zaordynowałem przedłużenie dotychczasowego leczenia w takim samym schemacie przyjmowania jak dotychczas. Dołączyłem Arnikę D30 raz na 7 dni ze względu na tropizm do naczyń włosowatych w śluzówce jelita.

            Podczas kolejnej wizyty 28 kwietnia 2004r., okazało się, że raz na dobę mężczyzna ma śluzowy stolec. Nie ma parcia na stolec ani bólów brzucha. Stał się o wiele bardziej spokojny. Już nie wybuchał tak często jak dawniej. Ze względu na nadmierne ciągłe wydzielanie, na bezbolesną obfitą biegunkę. Na krwawienie kontaktowe w zetknięciu błony śluzowej jelita grubego należało pomyśleć o leku Phosphorus. Dodatkowo za tym zastosowanie przemawiał także wynik USG jamy brzusznej, w którym stwierdzono stłuszczenie wątroby.

            W badaniach dodatkowych u chorego nie stwierdzono patologii w morfologii krwi, poziom żelaza był prawidłowy, OB. I CRP prawidłowe. AspAT prawidłowy, natomiast ALAT nieznacznie podwyższony. W kolonoskopii i badaniu HP z 25 marca 2003r. stwierdzono kruchość błony śluzowej, krwawienie kontaktowe, polipa w odbytnicy, liczne limfocyty i eozyno file. W wykonanym 19 grudnia 2003r. USG jamy brzusznej stwierdzono steatosis hepatis. Zaleciłem: Sulphur D30 co miesiąc, Lycopodium D30 co 2 tygodnie, Phosphor D30 jeden raz dziennie, Petroleum D30 co 3 tygodnie, Mercurius solubilis D30 co 7 dni.

            Mężczyzna zgłosił się na kontrolę 3 listopada 2004r. Od maja 2004r. ustąpiły całkowicie śluzowe biegunki. Nie występowało nadal parcie na stolec ani odczucie ciała obcego w odbytnicy. Wraz z pojawieniem się wilgoci i zimna u chorego znów nastąpiło, jak co roku, pękanie skóry koło paznokci z krwawieniem i silnym pieczeniem w zetknięciu  z wodą. W maju na moje wyraźne zlecenie wykonał tomografię komputerową całej jamy brzusznej. Wyniki wypadły prawidłowo. Zaleciłem mu leki: Sulphur D30 co miesiąc, Lycopodium D30 co 2 tygodnie, Phosphor D30 raz dziennie, Petroleum D30 co  3 tygodnie, Mercurius solubilis D30 co niedzielę, Arnica D30 co piątek.

            Następnym razem zobaczyłem pacjenta na wizycie 8 września 2005r. Po raz pierwszy powiedział, że od ok. 4 miesięcy oddaje regularnie stolec raz dziennie. Dawniej nawet, jeśli miał stolec prawidłowy, bywały okresy zaparć bądź też oddawał go nawet 4-5 razy dziennie. Nie występowało parcie na stolec. Nie było kłucia w odbytnicy. Usunął oba polipy odbytnicy 24 listopada 2004r. W badaniu histologicznym rozpoznano: adenoma tubulare cum dysplasia epithelii glandulorum gradus medialis. Wyniki badań podstawowych były prawidłowe, AspAT, ALAT, GGTP i bilirubina również całkowicie w normie. Pacjent pozostawał pod stałą kontrolą proktologa. Otrzymał ode mnie leki: Sulphur D30 co miesiąc, Lycopodium D30 co 3 tygodnie, Phosphor D30 co 2 dobę, Petroleum D30 co 3 tygodnie, Arnikę D30 co 2 dobę, Mercurius solubilis D30 co niedzielę.

            Kontrola miała miejsce 23 lutego 2006r. Od 3 miesięcy pojawiło się u pacjenta parcie na stolec mniej więcej raz w miesiącu. Przypomnę, że na początku leczenia było codziennie. Kłucie i bóle w odbyci8e nie pojawiły się. Stolec śluzowy występował raz w miesiącu. Ponieważ chory przestał się ruszać, przytył 5kg. Od jakiegoś czasu znów zaczął objadać się słodyczami i czasem powracał do picia alkoholu. W badaniach: mocznik 29 mg/dl, bilirubina całkowita 0,76mg/dl, AspAT 28 U/L, ALAT 52 U/L, Na 140 mmol/l, K 4,41 mmol/l, kwas moczowy 3,71 mg/dl, Mg 1,78 mg/dl, Fe 199 µg/dl, morfologia i rozmaz krwi prawidłowe, mocz      i osad w moczu również. Poleciłem przyjmować leki: Sulphur D30, Lycopodium D30 i Petroleum D30 wszystkie raz w miesiąc, w odstępach między sobą minimum tygodniowych. Zwiększyłem potencję Phosphoru na D200 raz w tygodniu. Oprócz tego utrzymałem Mercurius solubilis D30 co piątek i Arnikę D30 co 2 dobę.

            Podczas ostatniej wizyty 10 listopada 2006r., okazało się, że nie występowało u chorego parcie na stolec, nie było bólów brzucha i kłucia w odbytnicy ani śluzowych stolców. Przez cały okres leczenia homeopatycznego mężczyzna nie przyjmował leków chemicznych. Wykonał 30 sierpnia 2006r. kolonoskopię. Lekarz stwierdził, że w esicy śluzówka jest matowa, jedynie miejscami występują obszary wybroczyn podśluzówkowych. W esicy pojawił się kolejny polip, który został usunięty. W badaniu histologicznym stwierdzono, że fragmenty błony śluzowej jelita grubego są  w stanie przekrwienia, ogniskowo przepojone krwotocznie z obecnym w podścielisku naciekiem zapalnym o umiarkowanym, miejscami dość znacznym nasileniu złożonym głównie z komórek plazmatycznych i limfocytów z ogniskami limfoplazji oraz z obecnością rozproszonych eozynofilów.

            W USG jamy brzusznej nie stwierdzono już stłuszczenia wątroby. W badaniach podstawowych morfologia i rozmaz były prawidłowe; mocz również. Cukier 87 mg/dl, bilirubina 01,75 mg/dl, AspAT 22 U/L, ALAT 37 U/L, białko 6,3 g/dl, Fe 119 µg/dl, albuminy 59,5%, alf 1 3,8%, alf 2 6,8%, beta 10,5%, gamma 19,4%, IgA 0,72 g/l, IgM 0,44 g/l, IgG 9 g/l. Pacjent otrzymał leki: Sulphur D30 co miesiąc, Lycopodium D30 co 6 tygodni, Petroleum D30 co  6 tygodni, Phosphor D200 co tydzień, Mercurius solubilis D30 co tydzień, Arnica D30 co 2 dobę.

            W leczeniu ciężkich przewlekłych chorób bardzo ważne jest rozpoznanie głównego podłoża, skazowego, rozpoznanie czynników etiologicznych, szczególnego tropizmu leków do danych tkanek bądź narządów. Do tego jeszcze bardzo istotne wydaje się zrozumienie, co  w danym momencie stanowi naturalny proces oczyszczający organizm, a co patologię pogłębiającą nieodwracalne uszkodzenia. Wtedy można zrozumieć znaczenie objawów ogólnych. Czy to już alarm, by leczyć, czy też odwrotnie: jest to samo leczenie. Taką sytuację mamy  w przypadku tej złożonej i trudnej w leczeniu choroby, jaką jest colitis ulcerosa.

 

AUTOR: Ryszard Rdzanek- lekarz medycyny, homeopata.

           

 

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego. 1

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego. 2

Wrzodziejące zapalenie jelita grubego. 3

 

  Grupa "Homeopatia Polska" na fb:

   https://www.facebook.com/groups/577110585690767/

homeopatia polska screan

comments
© 2015 Homeopatia Polska - Strona - Forum