×

Uwaga

There is no category chosen or category doesn't contain any items

Depresja reaktywna. Histeria.

Hugbald Volker Müller

            48- pacjentka Ursula T. przychodzi do gabinetu. Z wielką pewnością wybiera kolor rubryki 6A i 8 z książki Kornerupa i Wanschera. Orzeczenie kliniczne: badanie fizykalne nie wykazało żadnych odchyleń od normy. Wywiad: szczegółowy wywiad był w tym przypadku niepotrzebny, ponieważ pacjentka wysłała mi już wcześniej 26- stronicowy list z wszystkimi ważnymi informacjami. Najważniejsze jego wątki podaję w skrócie:

            „Podczas, gdy piszę do Pana ten list, włączyłam kasetę z muzyką akordeonową. Taka muzykę lubię szczególnie. Mam własny akordeon, lecz nie jestem już w stanie sama na nim grać. Jako młoda dziewczyna grałam dużo, z całą pewnością co wieczór. Z melodii, którą akurat grałam, można było poznać, w jakim właśnie jestem nastroju. Najchętniej grałam wtedy, gdy byłam rozbawiona i szalona, ale też i w chwilach smutku chwytałam za mój ulubiony instrument. Grając mogłam naprawdę wypłakać cierpienie z mojej duszy. Płacz i śmiech nierzadko przeplatały się ze sobą, bo muzyka mnie rozweselała i dlatego grałam często, gdy miałam zmartwienie.

            Teraz czuję się bardzo chora. Przytłacza mnie to, że moje środowisko odbiera mnie, jako ponurą, starą i zgorzkniałą kobietę. A przecież właściwie kocham życie i wszystko, co istnieje- kwiaty, zwierzęta i ludzi. Hoduję kanarki i ogromną radość sprawia mi przyglądanie się, z jaką troskliwością matka opiekuje się pisklętami. Mamy także psa. I bardzo go kocham. Gdy go jeszcze nie miałam, często chciałam uciekać z domu, ponieważ nie było obok żadnej istoty, która by mnie rozumiała.

            Wcześniej nasz świat był różowy, ale teraz to tylko głęboka szarzyzna. Wcześniej cieszyłam się moimi licznymi krewnymi, o których się troszczyłam najlepiej jak umiałam, i robiłam dla nich wszystko. Uważam, że każdy w miejscu, w którym się znajduje, powinien dawać z siebie to, co najlepsze. Teraz nie jestem w stanie już nić uczynić.

            Mój mąż Johannes pochodzi ze Śląska. Jest moim przeciwieństwem- uosobieniem spokoju. Właściwie to nigdy nie był „w moim typie”. Jego wewnętrzne wartości jednak zdecydowanie coś dla mnie stanowiły. Miałam zawsze w sobie dużo słońca, to musiało wystarczyć także dla niego, zatwardziałego pesymisty. Tak myślałam.

            Na początku bardzo wzbraniałam się przed współżyciem, ale on każdym razem przy pomocy taktyki potrafił mnie uwieść. Po 10 latach małżeństwa ciągle nie mieliśmy dzieci. Wina leżała po stronie Hansa. Jako 15-latek przechodził świnkę z powikłaniami. Nie chciałam się z nim rozwodzić i tak doszliśmy do decyzji o adopcji. Najpierw wzięliśmy dwoje dzieci- Berti i Beatę, które cierpiały na dolegliwości spastyczne, następnie jeszcze trzecie dziecko, Marion, od ponad roku chorującą na opóźnienia w rozwoju umysłowym. Przez sport i lekcje muzyki pomagaliśmy bardzo dzieciom w rozwoju. Starałam się dać im wszystko, co tylko mogłam. Ćwiczyliśmy 3 razy dziennie stopy i kręgosłup, w poniedziałki mieliśmy gimnastykę u specjalnej nauczycielki sportu. W latach szkolnych aktywnie działałam  w komitecie rodzicielskim, by mieć coś do powiedzenia po różnych wybrykach moich dzieci. Aby moje dzieci przestały bać się obcych, byłam z nimi na komisariacie policji, w straży pożarnej, na dworcu, w piekarni i wielu jeszcze miejscach. Poza moimi dziećmi pomagałam również sąsiadom.

            Cała trójka moich dzieci jest „nieudana”. Berti ciągle zmienia prace, pali i włóczy się po nocach po dyskotekach i knajpach. Beata już trzy razy rozpoczynała naukę zawodu i wciąż się obija. Marion kłamie i kradnie. Dzieci nie mają przed nami żadnego respektu i są bezczelne. Obrzucają nas obelgami. Bardzo cierpię z tego powodu, ale mój mąż dużo bardziej. Zwątpił we wszystko i przy pomocy piwa rozwiązuje swoje problemy. Przede wszystkim nie ma już zupełnie ochoty na współżycie, a ja potrzebuję tego teraz dużo bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie wiem jak dalej będzie, bo już zupełnie nie mam siły. Powoli zabije mnie przeżywanie z pełną świadomością tego, że dzieci schodzą na manowce. Dużo gorszy jednak od zachowania moich dzieci jest fakt, że mój mąż już od dawna odmawia współżycia ze mną. Tego, co z pewnością mogłoby mi pomóc poradzić sobie z moimi zmartwieniami i zgryzotami, brakuje mi właśnie teraz”.

Analiza

            Zanim zająłem się poszukiwaniem właściwego leku, musiałem wyjaśnić psychiczne podłoże dolegliwości kobiety, a wtedy okazało się, iż jest ściśle związane z jej mężem, ponieważ stan pacjentki zależał ściśle od jego zachowania. Jej nieszczęście zaczęło się   w momencie, gdy mąż odmówił jej współżycia. Dlaczego to zrobił? Rozwiązanie problemu nie jest trudne: zamiana postępowania męża wypłynęła z jej zachowania. Niegdyś poznał on 19- letnią dziewczynę, która była jeszcze niewinna i bała się strasznie każdego przejawu seksu. Za każdym razem musiał ją naprawdę uwodzić, a prawdopodobnie  to właśnie bardzo lubił. Tak było też po ślubie, który wzięli po trzech latach. Później nastała bardzo niemiła dla niego sytuacja: żona w wieku 30 lat stała się niesamowicie aktywna seksualnie i najchętniej współżyłaby z nim o każdej porze dnia i nocy. Trzeba postawić się w położenie mężczyzny, który wpadł w kompleks niższości, ponieważ nie był w stanie począć dziecka. Kobieta, którą wcześniej z wielką ochotą musiał uwodzić, teraz chce ciągle uwodzić jego. Dawny nastój prysł. Nie można się, więc dziwić temu, że mężczyzna wycofał się i schował do ślimaczej skorupki.

            Do rozważenia pozostają dwa pierwszoplanowe objawy: po pierwsze wielka miłość do muzyki, nawet do konkretnego jej rodzaju, po drugie- wielka seksualna namiętność. W rubryce „przy muzyce poprawa (nastroju)” (1) wymienionych jest 12 środków, ale przy „podnieceniu przy muzyce” (2) już tylko 2, mianowicie Sumbulus i Tarantula.

            Obydwa te środki nie są już wymieniane w rubryce „rozdrażniony przez muzykę”, jednak znajdujemy tutaj małą interesującą rubrykę „rozdrażniony przez przeraźliwą muzykę”, a tutaj wymieniony jest tylko jeden środek- Sumbulus (3). Teraz powstaje pytanie czy muzyka akordeonowa, którą nasza pacjentka kocha ponad wszystko, która ją podnieca  i uskrzydla, czy rzeczywiście jest muzyką przeraźliwą. W tekście Allena The Encyclopedia of Pure Materia Medica vol. IX, s. 445 czytamy dosłownie: “Irritability and agitation from harsh music”.

            Sumbulus (4) znajdujemy również przy „zwiększonym pożądaniu seksualnym”, a także przy „namiętności” (5). Środek ów jest polecany, jako jeden spośród czterech tylko leków przy „namiętności przy każdej drobnostce” (6), widzimy go i wtedy, gdy chodzi o miłość do dzieci, kanarków czy psów.

            Pacjentka jest lekko podniecona, szczególnie wieczorem, gdy leży w łóżku (7), może mieć ekscentryczne pomysły (7) i wpadać w histerię (7), poza tym przyjmuje często leki na chorobę psychiczną (8). Zauważa się też u niej stany depresyjne (9).

            Do tego dochodzi drażliwość (10), znowu z wieczornym nasileniem (10), a także swawolność (11). Pragnienie pracy duchowej i duchowej aktywności (12) sprawia, że kobieta ciągle bierze na siebie problemy innych. W dodatku nie jest ona nigdy bezczynna, tylko ciągle ma nowe pomysły (13). Co napisała na początku swego listu? „Płacz i śmiech przeplatały się często, a ja grałam, gdy miałam zmartwienie, ponieważ to mnie rozweselało. Najchętniej grałam wtedy, gdy byłam rozbawiona i szalona”. Tak, więc była pogodna (14), wesoła (15), a także, szczególnie wieczorami (15) dowcipna i błyskotliwa (16), ożywiona i rześka (17), często jednak płakała bez wyraźnej przyczyny (18). To doprowadziło ją potem aż do rozpaczy (19). Obydwa stany, mianowicie płacz i śmiech mogły się zawsze bardzo szybko zmieniać (20).

Objawy wskazujące na Sumbulus jako similimum

  1. Muzyka polepsza stan (SR I 756): jednowartościowy.
  2. Muzyka podnieca (SR I 444): jednowartościowy.
  3. Irritability from Marsh music (SR I 647): jedyny środek dwuwartościowy.
  4. Zwiększone pożądanie seksualne (SR III 580): dwuwartościowy.
  5. Namiętność (SR I 770): jednowartościowy.
  6. Namiętność przy każdej drobnostce (SR I 770): jednowartościowy.
  7. Podniecenie (SR I 435): jednowartościowy.

Podniecenie wieczorem (SR I 436): jednowartościowy.

Ekscentryczność (SR I 422): jednowartościowy.

Histeria (SR I 571): jednowartościowy.

  1. Strach przed chorobą psychiczną (SR I 493): jednowartościowy.
  2. Smutek, rezygnacja (SR I 842): jednowartościowy.
  3. Drażliwość (SR I 634): dwuwartościowy.

Drażliwość wieczorem (SR I 637): jednowartościowy.

  1. Swawolność (SR I 452): jednowartościowy.
  2. Pragnienie pracy duchowej (SR I 1067): jednowartościowy.
  3. Wiele pomysłów (SR I 576): jednowartościowy.
  4. Pogoda ducha (SR I 450): jednowartościowy.

Śmiech (SR I 674): jednowartościowy.

  1. Wesoły szczęśliwy (SR I 123): jednowartościowy.

Wesoły wieczorem (SR I 125): jednowartościowy.

  1. Dowcipny, błyskotliwy (SR I 1066): jednowartościowy.
  2. Ożywiony, rześki (SR I 1030): jednowartościowy.
  3. Histeryczny płacz (SR I 1050): jednowartościowy.
  4. Rozpacz (SR I 378): jednowartościowy.
  5. Płacz na zmianę ze śmiechem (SR I 1012): jednowartościowy.

Wesoły na zmianę z płaczliwym (SR I 127): jednowartościowy tylko przy pięciu środkach.

Wskazania terapeutyczne

            Pacjentka otrzymała 5 granulek Sumbulus M.

Przebieg leczenia

            Pacjentka w sposób bardzo plastyczny opisała przebieg leczenia w szczegółowym liście. Dlatego powinniśmy prześledzić najważniejsze wątki tego listu.

            „Od doktora Müllera otrzymałam malusieńkie pigułki na język- i to wszystko. Byłam rozczarowana. Te małe kuleczki nie mogą mi przecież pomóc! Jestem taka smutna, czuję się samotna i opuszczona. W domu jest jak zawsze. Nie ma ani jednego z dzieci. Hans przyszedł z piwnicy. Wygląda, że znowu jest po piwie, a jego zielone oczy są rozbiegane. Kiwa się jak zawsze ostatnimi czasy. Szkoda mi go, a mimo to najchętniej krzyczałabym: Kochaj mnie wreszcie! Przecież cię potrzebuję. Nie karz mnie znowu. Któregoś dnia nie wytrzymam tego dłużej. Hans kładzie się bez słowa do łóżka, a ja jestem pusta, zapadła w siebie, upokorzona, pobita, martwa. A w dodatku jestem nieskończenie zmęczona. W łóżku przeżywam to samo męczeństwo, co zawsze. Wewnętrznie krzyczę do Hansa i wydaje mi się, że ból mojego podbrzusza jest nie do wytrzymania. Wydaje mi się, że pęknę. Potem zaczynam beczeć, co mi się jeszcze nie zdarzało. Ale nie mogę się powstrzymać. Boję się, że go obudzę. Tylko nie to. Ale nie mogę przestać i nagle czuję, jak on kładzie na mnie swoje ramię, a to się jeszcze nigdy nie zdarzyło.- Co się stało, dlaczego płaczesz- pyta i zauważam jak jest wystraszony i niepewny: - Proszę, kochany Hans, kochaj mnie! Nie mogę już, potrzebuję cię. Proszę, proszę, pomóż mi!

            On to robi, ale ja nic nie czuję. Nie ma we mnie żadnych uczuć i nie czuję rozkoszy jak zwykle. Zamiast tego płaczę nadal, tylko jeszcze bardziej jęcząc niż wcześniej i czuję jak on jest coraz bardziej bezradny. W międzyczasie zrobiła się godzina 3; wreszcie się uspokajam, gdy on bierze mnie w ramiona, i tak zasypiam. Wcześniej jednak pytam się siebie czy rzeczywiście istnieją cuda lub czy to wszystko wywołało lekarstwo, te śmieszne małe pigułki? Rozkoszuję się tym, nawet, jeśli miałoby to krótko trwać. Śpię długo rano, na pewno do 11.

            Ten poranek jest szczególny. Nie, dlatego, że Hans nie musi iść do pracy i dlatego nie nastawił budzika, ponieważ to zdarza się czasem. Bałam się tego poranka, ponieważ nie wiedziałam jak się będzie zachowywał Hans. Hans nakrył już stół do śniadania, podczas gdy ja się ubierałam. Gdy potem zeszłam na dół uzmysłowiłam sobie, że jesteśmy sami. Już to było przyjemne, a w dodatku czułam się całkiem inaczej niż zwykle. Czułam się wypoczęta i wyjątkowo naładowana. Przyjemnie było flirtować z Hansem przy stole i proszę, jego też to bawi. Nie był jak zwykle podejrzliwy ani zaczajony, gdy z nim żartowałam. Miałam nawet odwagę go pocałować, a on nie zareagował wcale ze złością. Ale mimo wszystko wiem, że ostrożność nie zawadzi, przecież często posuwałam się w stosunku do niego za daleko.

            Po śniadaniu jadę do ginekologa odebrać wyniki badań. Z moimi narządami rodnymi jest właściwie wszystko w porządku, gdyż wyniki są prawidłowe. Po powrocie zauważyłam, że łóżka są jeszcze niepościelone i przychodzi mi do głowy pomysł, by zaproponować Hansowi wspólną popołudniową drzemkę. Nie wiem skąd mam odwagę, ale rzeczywiście on przystaje na to.

            Niczego sobie nie planuję. Przyjdą jeszcze złe czasy z Hansem i dziećmi. Ale nie boję się już tego tak okropnie. Miłość do Hansa i z Hansem mi w tym pomoże. Jeszcze tego samego wieczoru niewyobrażalnie wzrosło moje pożądanie do Hansa. Wyszliśmy z domu na kolację, co się już dawno nie zdarzyło. Znowu cieszę się życiem”.

            Pacjentka potrzebowała nowej dawki Sumbulus dopiero po trzech latach, ponieważ jej psychika znowu się rozchwiała.

            Upłynęło 8 lat od pierwszego podania leku i pacjentka jest w dobrym stanie zdrowia. Mam także dwóch innych pacjentów Sumbulus z tym samym kolorem i podobnym pismem, którzy równie mocno reagowali na ten środek.

Uwagi końcowe dotyczące szybkiej reakcji na similinum

            Gdy pacjentka przyjęła odpowiedni lek, stała się najpierw melancholijna aż do płaczu. Wydała się swojemu mężowi znowu taka, jak wtedy, gdy ją poznał: bezradna i potrzebująca pociechy. I on zmienił swe zachowanie, poczuł się znowu obrońcą i pocieszycielem. Bezradność i płacz kobiety musimy widzieć, jako reakcje na podany lek, dlatego właśnie, że stało się to jeszcze tego samego wieczora lub może nawet, że stało się tak szybko. Może być frapująca, gdyż system immunologiczny przy dolegliwościach cielesnych sfery intymnej może być tak uaktywniony, że dochodzi do „zamieszek”.

            Zdarzył mi się przypadek, że pacjent, który przyjął lekarstwo o 13, o 18 położył się w domu spać i przespał noc do godziny 10 następnego dnia, co nie zdarzyło mu się nigdy. W innym przypadku pacjent poszedł najpierw na obiad i znalazł się po trzech godzinach od podania leku w swoim samochodzie na drodze do domu. Zauważył podczas jazdy, że nie jest w stanie kontrolować ruchu drogowego, zjechał na pobocze i tam zdrzemnął się przez prawie 2 godziny. Opowiadał mi potem, że nie mógł inaczej, a tak ogromnego zmęczenia nigdy jeszcze nie przeżył.

            Inny przykład: kobieta otrzymała 1 II 1990 roku późnym popołudniem swój lek. Nazajutrz poczuła przygniatające zmęczenie, które wzmogło się 3 II 1990. Gdy wróciła  z pracy do domu zaczęła kłótnie z powodu błahostki, mianowicie jej mąż nie zapakował prezentu urodzinowego dla jej teściowej, o co go prosiła. Nie mogła się opanować, krzyczała    i szalała, do czego nie była przyzwyczajona zarówno ona sama, jak i jej mąż. W swoim sprawozdaniu, o które zawsze proszę, moich pacjentów, napisała dosłownie:

            „Podczas tej kłótni biegałam rozgniewana po całym mieszkaniu, popychałam mojego męża, który chciał zbliżyć się do mnie dla zgody, i byłam tak rozgniewana, że mówiłam coraz głośniej i szybciej. Moje serce szalało, a mój głos się zmieniał. Wrzeszczałam na mojego męża, a mój emocjonalny wybuch był w stosunku do powodu mocno przesadzony i histeryczny. Do 5 II 1990 ciągle czułam zmęczenie i wyczerpanie, które było nie do przezwyciężenia. W nocy z 5 na 6 II było aż tak źle, że po tym jak z powodu mojego zmęczenia musiałam położyć się do łóżka już o 22, spałam do 10.30 dnia następnego. Od tego dnia czułam jednak, jak wraca mi energia. Czułam się wypoczęta i świeża, a moje bóle brzucha, z powodu, których do Pana przyszłam i które bardzo się nasiliły w dniach, o których wyżej pisałam, zniknęły nagle całkiem”.

            Te przypadki tłumaczą, że ogromne zmiany zachowania naszej pacjentki trzeba rozumieć, jako reakcję na lek.

Autor: Hugbald Volker Müller- Reaktive Depression, Hysterie. „Allgemeine Homöopatische Zeitung“ 1999, nr 244. Dr Müller, autor tego artykułu zmarły 23 października ubiegłego roku, badał znaczenie dla dobory leku ulubionego przez pacjenta koloru oraz charakteru jego pisma.

Depresja reaktywna.Histeria 1

Depresja reaktywna.Histeria 2

Depresja reaktywna.Histeria 3

Lęk, strach, niepokój, trema. Część III
Lęk, strach, niepokój, trema. Część II
Stany napięcia emocjonalnego.
Lęk, strach, niepokój, trema. Część V
Lęk, strach, niepokój, trema. Część IV
Szkoła, przedszkole, egzamin - stres i tremę można pokonać.
Historie choroby.
Znaczenie objawów psychicznych.
Koniec z depresją.
Leki homeopatyczne w zwalczaniu cywilizacyjnych dolegliwości mentalnych (zaburzenia w sferze emocji i zachowania)
comments
© 2015 Homeopatia Polska - Strona - Forum