Homeopatia na świecie
i w Polsce

"W 2009 roku w Szwajcarii odbyło się referendum, które zaowocowało włączeniem homeopatii do obowiązkowego systemu ubezpieczeń medycznych. I jest to zapisane w Konstytucji."

Homeopatia w szpitalach

"Wyniki badań prowadzonych przez profesora Michalea Frassa wykazały, że leczenie Homeopatyczne ma wpływ na odległy wynik leczenia pacjentów leczonych z powodu sepsy na oddziale intensywnej opieki medycznej."

Czy leczyć się samemu, z lekarzem czy z aptekarzem?

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Nikt nie odpowie wam na to pytanie poza wami samymi. Ponownie staje przed nami nieuchronna konieczność wzmocnienia siły własnego myślenia.

Aby uświadomić sobie poziom własnej gotowości do podjęcia samoleczenia proponuję prosty test polegający na próbie wyboru jednego, koniecznie pojedynczego, leku homeopatycznego, w sytuacji gdy zaczynamy gorączkować, lub po prostu czujemy się przeziębieni. Można skorzystamy wówczas z jakiegokolwiek poradnika homeopatycznego, ponieważ właściwie w każdym terapia schorzeń gorączkowych jest zwykle opisana. Można sięgnąć do jednego z rozdziałów na końcu tej książki. Przeczytajcie zatem odpowiedni ustęp i wybierzcie jeden lek, który należy zażyć. Czynimy to w oparciu o wymienione tam kryteria, np. początek gorączki, pragnienie, wysokość gorączki, występowanie bólów mięśniowych itp. Jeżeli największym problemem jest katar zwracamy uwagę na charakter wydzieliny (wodnista, śluzowa, ropna), jej barwę, gęstość, sytuacje, które wywołują pogorszenie, itd.

Wybór będzie tylko pozornie łatwy. Moje wieloletnie doświadczenie z pracy z pacjentami i rodzicami chorych dzieci, wskazuje, że wybierają oni najczęściej leki kompleksowe, które były uprzednio stosowane z powodzeniem, bez uwzględnienia charakteru objawów towarzyszących. Im krócej chory korzysta z leków homeopatycznych i innych środków farmaceutycznych z kręgu medycyny naturalnej, tym bardziej odbieram wybór jako przypadkowy. Zresztą nawet chorzy, z którymi kontaktowałam się rzez wiele lat czuli większy komfort o ile mogli przedyskutować swoje pierwsze wybory ze mną, telefonicznie. Przypadkowość doboru przy niewielkiej liczbie danych (objawów), które musimy przeanalizować, jest zatem powszechna.

Zwykle osobom raczkującym w dziedzinie terapii lekami naturalnymi zalecam, przy próbach samodzielnego podjęcia terapii, respektowanie paru podstawowych zasad.

-         W domu należy mieć przynajmniej jeden poradnik homeopatyczny, zawierający nie tylko opisy pojedynczych leków, ale zasady doboru leków w zależności od objawów chorobowych.

-         W przypadku pojawienia się objawów chorobowych należy dążyć do posługiwania się pojedynczymi środkami leczniczymi.

-         Jeżeli nie jesteśmy w stanie dobrać leków pojedynczych można użyć wyłącznie jednego preparatu złożonego.

-         Nie wolno używać samemu leków o wysokich potencjach, także w postaci preparatów złożonych.

Przestrzeganie tych reguł ma uczynić możliwą zmianę terapii przez lekarza, o ile zajdzie taka potrzeba.

W praktyce jednak, szczególnie w sytuacji stresu związanego z chorobą dziecka, zastosowanie wymienionych reguł okazuje się często po prostu zbyt trudne.

Tego rodzaju doświadczenia skłaniają mnie do ostrożnie wypowiadanego osądu, że większość chorych nie jest gotowa, aby się leczyć samodzielnie. W przypadku chorób ostrych, urazów i stanów nagłych, rozpoczęcie leczenia przez chorego jest najczęściej wskazane, ponieważ brak możliwości szybkiego skontaktowania się z lekarzem prowadzącym albo przynajmniej z lekarzem zorientowanym w takim sposobie leczenia. W stanach przewlekłych kontakt z lekarzem jest bardzo istotny. Odrębnym zagadnieniem pozostaje dostępność do lekarzy związanych z medycyną naturalną, lekarzy antropozoficznych, homeopatów oraz znalezienie lekarza, który będzie spełniał nasze oczekiwania. Kolejnym problemem jest możliwość sprostania dodatkowym obciążeniom finansowym związanym z koniecznością opłacenia wizyt lekarskich. Koszt leków nie będzie najprawdopodobniej problemem, szczególnie po pierwszym okresie, kiedy dokupujemy preparaty do apteczki. Leki są wydajne i możemy ich używać wielokrotnie, a nie wyłącznie podczas jednej kuracji, jak to bywa w przypadku antybiotyków.

Nieco przerysowany obraz lekarza w pierwszych akapitach moich rozważań nie stanowi wizerunku grupowego ogółu lekarzy. Lekarz i pacjent szukają się i dobierają w pewien sposób. Nie tylko pacjent odpowiada na informację płynącą od lekarza. Także lekarz dostosowuje się do potrzeb chorego. Jeżeli pacjent będzie lepiej rozumiał wyłącznie zdawkowe, krótkie zalecenia, lekarz po latach uzna taki styl informowania za jedynie skuteczny. Jeżeli chorzy będą szukać lekarzy wnikliwych, lekarzy na miarę nowych czasów, to tacy lekarze się pojawią wśród nas. Ponieważ pacjenci zwykle nie zapamiętują długich wypowiedzi lekarza, część tych ostatnich dochodzi do wniosku, że należy w rozmowie z chorym ograniczyć się do prostych komunikatów dotyczących dawkowania. Wychodzą z założenia, że warunkiem skutecznego leczenia jest zaufanie pacjenta, które powinno być im (lekarzom) dane a priori.

Chciałabym państwu wspomnieć o ankiecie, którą przeprowadziłam wśród anonimowej grupy pacjentów. Zadałam pytania dotyczące zapotrzebowania na terapię w różnych dziedzinach medycyny alternatywnej oraz pytania związane z oczekiwanym kształtem takiej terapii. Respondenci oceniali m.in. jaką wagę przykładają do tego aby przyjęcie następowało o wyznaczonej godzinie, lekarz poświęcił im wystarczająco dużo czasu, pozwalał na zadawanie pytań, przedstawił zarówno sposób leczenia jak i dawkowanie leków. W większości osoby wypowiadające się oczekiwały właśnie takich zachowań. Ponieważ szczegóły wizyty u lekarza, a w szczególności informacje o dawkowaniu leków, często umykają z pamięci, niektórzy lekarze nabywają przeświadczenia, że rozmowa z pacjentem jest stratą czasu. Jest jednak faktem, że serdeczna rozmowa dwóch osób ma kluczowe znaczenie dla efektu terapii nawet jeżeli jej ładunek intelektualny zostanie zapomniany.

Współczesny człowiek dąży do stanu, w którym może przyzwolić na leczenie lub nie. Rozmowa lekarza z pacjentem jest chwilą prezentacji, wzajemnego przedstawienia się obu stron. Serdeczność w stosunku lekarza do pacjenta jest nie mniej ważna niż wszelkie inne działania i procedury, które zostaną przez niego podjęte.

Lekarzy z nurtu medycyny holistycznej możemy podzielić na parę odrębnych kręgów, charakteryzujących się odmiennym stylem działania i dominującym rysem w sposobie leczenia, który powinien mieć potwierdzenie w odbytych szkoleniach i procesie samokształcenia lekarza.

Terapia lekami potencjonowanymi, zwanymi – homeopatycznymi, jest popularna nie tylko wśród lekarzy ukierunkowanych na medycynę komplementarną. Leki potencjonowane stosują pediatrzy, lekarze rodzinni, ginekolodzy, ortopedzi i lekarze wielu innych specjalności. Nie jest to jednak terapia, którą można by nazwać nawet w przybliżeniu - holistyczną. Jest to leczenie na zasadach medycyny klasycznej przy użyciu leków potencjonowanych. Nie zawiera elementu indywidualnej analizy procesu (medycyna antropozoficzna), obrazu (homeopatia), stanu organizmu (medycyna biologiczna). Leczymy w ten sposób „chorobę”, a nie chorego, pomimo, że w terapii użyto preparatu z półki opisanej „Leki homeopatyczne”>

Leczenie holistyczne wymaga zatem gotowości z obu stron. Pacjent musi świadomie zrezygnować z wielu tradycyjnych sposobów działania. Nie oznacza to konieczności wyrzucenia wszystkich tradycyjnych leków do kosza. Ale powinniśmy zapomnieć o polopirynie, lekach przeciwgorączkowych, preparatach wapnia i syntetycznej witaminie C przy przeziębieniu. Przyjmowanie preparatów witaminowych będących efektem syntezy chemicznej aby wzmocnić organizm jest w tej sytuacji pomyłką. Trzeba wzbudzić w sobie zaufanie do natury i drzemiących w niej sił uzdrawiających. Należy dostrzegać też znaczenie własnych mocy w procesie zdrowienia. Trzeba docenić potrzebę autorefleksji nad przyczynami, które doprowadziły do zaburzenia równowagi i pojawienia się choroby.

Przed dokonaniem wyboru własnego lekarza trzeba sobie samemu, wewnętrznie, zadać parę pytań, a następnie uświadomić na nie odpowiedź.

Czy w lekarzu szukamy artysty czy rzemieślnika, a może chcielibyśmy aby lekarz łączył te oba walory. Jaka byłaby nasza preferowana proporcja tych własciwosci?

Czy chcemy aby lekarz wyjaśniał nam koncepcję leczenia, czy oczekujemy wyłącznie zwięzłego podania sposobu terapii. Z tym wiąże się kolejne pytanie. Czy preferujemy zdawkowe odpowiedzi i krótkie komunikaty, czy wolimy aby lekarz był rozmowny?

Czy mamy wolę aby wraz z lekarzem zastanowić się nad własnym życiem?

Czy decydujemy się mówić lekarzowi prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?

Te pytania nie są żartem. Mają nam pomóc w sprecyzowaniu oczekiwań w stosunku do osoby lekarza, ale także uświadomić, czy decydujemy się na głębsze zastanowienie się nad sobą i czy szczerze i otwarcie opowiemy lekarzowi o wszystkim, co wiemy na swój temat.

W tym miejscu pozwolę sobie na dwie dygresje, wynikające z własnego doświadczenia.

Lekarz musi sobie stworzyć wewnętrzne wyobrażenie, imaginację stanu chorego. Może to robić w sposób właściwy homeopatom, czyli perfekcyjnie układając drobne „puzzle” objawów, tworząc obraz. Może to robić inaczej, tworząc nie obraz, nawet nie trójwymiarową, a raczej czterowymiarową strukturę, uwzględniającą również wymiar związany z czasem. Lekarz musi mieć dane do zbudowania wyobrażenia o chorym. Zatem chory musi sobie najpierw uświadomić odpowiedzi na pytania, a następnie w miarę możliwości wiernie przedstawić je lekarzowi.

W nauce o powstawaniu konfliktów jest mowa o pozornych konfliktach wynikających z konfliktu danych, czyli z niezrozumienia się dwu stron dialogu. Jeżeli lekarz nie spełni oczekiwań pacjenta mamy często do czynienia z pewnego rodzaju konfliktem, u podłoża którego leży wzajemne niezrozumienie. Ponieważ rozmowa z pacjentem jest zwykle długa, brakuje czasu na doprecyzowanie pojęć. A skutki pokazują się niekiedy po latach, kiedy jakaś omyłkowa informacja zostaje przez chorego sprostowana. Ostatnio zapytałam o charakter wycieku przy katarze u dziecka i dowiedziałam się, że jest on wodnisty. Po chwili z rozmowy dowiedziałam się, że ta sama wydzielina, o której pacjent powiedział „wodnista” jest żółta i z trudem wycieka. Lekarz utożsamia wydzielinę wodnistą, z wydzieliną rzadką jak woda, zwykle przeźroczystą. Pacjent może rozumować zupełnie inaczej. Po dodatkowych wyjaśnieniach okazało się, że mamy do czynienia z katarem gęstniejącym i żółtym, co zwykle określamy w przybliżeniu jako katar ropny. W tym wypadku udało się sprostować omyłkę, ale wiele niepowodzeń terapeutycznych ma swe źródło we wzajemnym niezrozumieniu się lekarza z pacjentem. Często stawianym pytaniem jest pytanie o charakter kaszlu: czy jest suchy czy wilgotny? Od lat odpowiedź na to pytanie stawia chorych w kłopocie. Starajcie się przekazać informacje lekarzowi precyzyjnie i zgodnie z prawdą. Jeżeli nie rozumiecie sformułowania w pytaniach lekarza, odważcie się to powiedzieć. Jako dziecko będąc na koloniach musiałam skorzystać z pomocy pielęgniarki z powodu dolegliwości, których dokładnie nie pamiętam. Pamiętam jednak jej pytanie, czy mam „wolne stolce”. Nie byłam pewna, o co jej chodzi ale domyśliłam się, że to pytanie dotyczy czasu, wolne – to znaczy oddawane rzadziej niż zwykle. Ponieważ zwykle podczas wyjazdów z domu towarzyszyło mi zaparcie – potwierdziłam. Pielęgniarka zaprowadziła mnie szybko do lekarza, ponieważ przestraszyła się, że mam biegunkę.

Drugi problem w komunikacji lekarza z pacjentem wynika z faktu, że u podłoża większości chorób leży zaburzenie, które początkowo rozwija się jedynie w duszy człowieka, a nie jest jeszcze postrzegane na poziomie ciała fizycznego. Cała sztuka medyczna polega na tym, aby dostrzec symptomy tego zaburzenia w duszy zanim nie odcisną się one w ciele fizycznym. Świat duszy jest światem wewnętrznym i zamkniętym. Tylko sam człowiek może się otworzyć lub nie, na drugiego człowieka. Jeżeli zatem nie „pokażemy” swego wnętrza lekarzowi, malując słowami jego obraz, nie damy mu szansy aby dzięki swojej sztuce medycznej dorzucił do tego, być może nieco czasem mrocznego obrazu, paru ciepłych refleksów.

Zachęcam zatem do dokonania świadomego wyboru lekarza, a potem do szczerości wobec i jego i siebie.

Oczywiście przed pierwszą wizytą nie zapomnijmy wykonać „zdrowotnego rachunku sumienia”.

-         Na początku będziemy musieli najprawdopodobniej opisać lekarzowi swoje główne dolegliwości.

-         Potem zaprezentować choroby chronologicznie, w takiej kolejności jak chorowaliśmy w życiu.

-         Potem opisać dolegliwości od czubka głowy po koniuszki palców u stóp.

-         Potem zasygnalizować problemy z oddawaniem moczu i stolca.

-         Potem omówić zwyczaje i upodobania związane z odżywianiem, snem, pogodą.

-         Potem przyjdzie czas rozważania nad usposobieniem, charakterem, nastrojami, lękami itp.

-         Potem kluczowe momenty w życiu, ocena życia.

-         No i jeszcze na koniec trochę o rodzinie, związanej z nami więzami krwi, o chorobach i problemach, które w niej występują.

Celowo nie zamieszczam szczegółowego schematu wypytywania. Każdy lekarz ma wypracowany własny styl. Wymienione powyżej grupy problemów prawie na pewno zostaną jednak poruszone.

Pamiętajmy, że na początku zwykle lekarz zechce wysłuchać opisu naszych głównych dolegliwości, które postrzegamy jako najistotniejsze. Potem będzie zadawał pytania, a następnie da nam trochę czasu na uzupełnienie odpowiedzi.

Wizyta u lekarza polega na dialogu, jest próbą nawiązania kontaktu pomiędzy dwoma światami myśli. Wystrzegajmy się nieustającego monologu z naszej strony, bo on nie musi odzwierciedlać tego, czego lekarz chce się dowiedzieć. Może się jednak zdarzyć, że lekarz mając w najwyższym poszanowaniu decyzję pacjenta o sposobie w jaki on sam siebie przedstawia, nie przerwie mu monologu, pomimo, że chory nie ułatwia mu dojścia do sedna sprawy.

Nie bójmy się pytać, ale pamiętajmy, że wizyta ma pewne ramy czasowe, których nie należy przekraczać. Wystrzegajmy się sytuacji gdy wizyta dobiega końca, a dopiero wówczas przechodzimy do zadawania pytań o skuteczność wielu terapii o których czytaliśmy, słyszeliśmy lub zostały nam zaproponowane przez innego lekarza. Dokonanie wyboru lekarza i terapii leży po stronie chorego. Stąd anonsowana przeze mnie niezbędna siła własnego myślenia, którą możemy w sobie wypracować.

W tytule rozdziału wymieniony został aptekarz jako ten, do którego moglibyśmy zwrócić się o leczenie. Pytanie w tytule zostało sformułowane nieco przewrotne, ponieważ farmaceuci nie mają uprawnień do podejmowania leczenia. Niewątpliwie jednak wiedza o preparatach leczniczych pozwala im w wielu przypadkach skutecznie doradzać w większości powszechnych, trapiących ludzkość dolegliwości. W medycynie klasycznej przeżywamy obecnie zalew leków generycznych. Pojęcie to zostało już wcześniej wyjaśnione. W takim przypadku dokonanie zamiany na preparat o innej nazwie handlowej nie przynosi szkody. W przypadku leków naturalnych, w szczególności potencjonowanych (homeopatycznych i innych), sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W swojej praktyce wielokrotnie spotkałam się z pomyłkami skutkującymi wydaniem pacjentowi leku o analogicznej nazwie ale z innej firmy, co zwykle jest równoznaczne z odmiennym składem, z komentarzem farmaceuty, że to taki sam lek. Pomyłki te mogą wynikać z niewiedzy i błędnego przekonania, a niekoniecznie złej woli ale są faktem. Jeżeli farmaceuta proponuje nam homeopatyczny zamiennik celowe jest poproszenie o porównanie i przeczytanie składu preparatów (zalecanego i proponowanego w aptece zamiennika).

Oczywiście dobrze wyedukowani farmaceuci mogą nam doradzić w wielu sytuacjach także w sferze leków potencjonowanych, zwanych homeopatycznymi. Takie sytuacje powinny być jednak raczej wyjątkiem niż normą. Pacjent przychodzący do lekarza po wypróbowaniu na własną rękę szeregu kompleksowych preparatów może już liczyć w większości wyłącznie na efekt placebo, bo jego ciało pogubiło się już w gmatwaninie sprzecznych sił i informacji wniesionych przez przeróżne leki i najskuteczniejszą wówczas metodą terapii jest ich odstawienie na dłuższy czas.

W tym rozdziale pominę kwestię możliwych do wybrania innych terapii towarzyszących, ponieważ kluczowa staje się w tym przypadku umiejętność dokonania takiego wyboru. Najczęściej i to kusi i to nęci. Chorzy pozostający na surowej co do zasady diecie wg Gersona zdrowieją ponoć na potęgę ale posiadająca tradycję tysięcy lat dieta i medycyna chińska zasugeruje nam większość posiłków gotowanych. Podobnie jak Św. Hildegarda z Bingen. Spróbujemy się wobec tego trochę przygotować do samodzielnego wyboru drogi.

 

 

comments
© 2015 Homeopatia Polska - Strona - Forum