Homeopatia na świecie
i w Polsce

"W 2009 roku w Szwajcarii odbyło się referendum, które zaowocowało włączeniem homeopatii do obowiązkowego systemu ubezpieczeń medycznych. I jest to zapisane w Konstytucji."

Homeopatia w szpitalach

"Wyniki badań prowadzonych przez profesora Michalea Frassa wykazały, że leczenie Homeopatyczne ma wpływ na odległy wynik leczenia pacjentów leczonych z powodu sepsy na oddziale intensywnej opieki medycznej."

Dlaczego nie należy palić homeopatów na stosie

Lek. med., mgr filozofii Jacek Norkowski OP

 

                                                                                                                                       

Coś  o  paradygmatach i  tradycjach  filozoficznych

W filozofii od wieków toczy się spór pomiędzy zwolennikami tradycji platońskiej i arystotelesowkiej. Mówiąc w największym skrócie, dla Platona człowiek to dusza uwięziona w ciele, zaś dla Arystotelesa, a potem i św. Tomasza – byt duchowo-materialny, w którym istnieje złożenie z duszy i ciała jako formy i materii, przy czym dusza jest tu wprawdzie czynnikiem nadrzędnym ale samodzielnie nie tworzy pełnego człowieka. Związek duszy i ciała jest w tym drugim ujęciu niezwykle głęboki a zarazem subtelny. Według Arystotelesa i św. Tomasza dusza ożywia ciało, ale dopiero ten wzajemny związek z ciałem umożliwia jej wykonywanie wszystkich jej działań czy to poprzez zmysły czy też intelekt i wolę[1]. Nie można tego powiedzieć o wyobrażeniu, jakie o tym związku duszy i ciała miał Platon[2]. Dla tego ostatniego ciało jest raczej przeszkodą niż pomocą dla duszy, która istnieje i działa niezależnie od ciała nie czerpiąc więc dla siebie z tego połączenia żadnych korzyści.

   
           

   mid 36815                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         

              
 

René Deskartes (w Polsce zwany Kartezjuszem ) był filozofem, który w erze nowożytnej stał się niezwykle wpływowym głosicielem poglądów platońskich, na których oparł on swoją wizję człowieka.[3]  Dusza łączy się według niego z ciałem gdzieś w mózgu, ale dusza i ciało bytują w zasadzie niezależnie od siebie; jedno – jako czysta myśl (res cogitans), drugie – jako geometryczna rozciągłość (res extensa).[4]  Tak więc, aby móc leczyć wystarczy poznać funkcjonowanie ciała, które można naukowo zbadać i opisać, pozostawiając na boku zagadnienie jego związku z duszą. Takie podejście uczynił Descartes podstawą dla teorii medycyny jako nauki, do której rozwoju sam się przyczynił. Stworzył w ten sposób ogólną teorię dla medycyny i nakreślił jej horyzonty, co w sumie może być nazwane stworzeniem jej paradygmatu[5].

Tak wiec ciało jest dla Kartezjusza maszyną, której tajniki w zupełności może wyjaśnić chemia i fizyka. Fenomen życia sprowadził on świadomie wyłącznie do zjawisk chemicznych i czystej mechaniki. Medycyna poszła torami wytyczonymi jej przez Kartezjusza i temu zawdzięczamy wiele jej sukcesów, w tym rozwój farmakologii opartej na znajomości przemian chemicznych w organizmie oraz wielkie osiągnięcia chirurgii.

Współczesna medycyna to jednak nie tylko sukcesy ale również porażki. Medycyna „kartezjańska”, oparta głównie na tych dwóch typach leczenia nie zawsze jest skuteczna. Obecnie renesans przeżywa więc ziołolecznictwo, sięga się po akupunkturę i homeopatię. Istnieje moda na medycynę holistyczna, która widzi chorobę jako problem całej osoby ludzkiej. Kartezjanski model medycyny, razem z jego ciałem – maszyną, został w ten sposób zakwestionowany.

 

Jak się to ma do naszego pytania o homeopatię?

W sporze pomiędzy kartezjańską (platońską) a tomistyczną wizją człowieka homeopatia stoi po stronie tej ostatniej. Tomistyczne podejście do człowieka jest holistyczne, kartezjańskie zaś –skrajnie dualistyczne. Sytuacji tej nie zmienia fakt, ze większość przeciwników homeopatii jest nieświadomymi platonikami bądź kartezjanistami, zaś większość homeopatów nigdy nie studiowała filozofii. W praktyce stosują oni myślenie, które daje się wyjaśnić w oparciu o filozofię Arystotelesa i św. Tomasza a nie Platona i Kartezjusza. Wspomniany powyżej spór pomiędzy tymi dwoma nurtami filozofii, a zarazem sposobami myślenia, trwa już długo i wiele nam może wyjaśnić w kwestii nas interesującej. Na przykład posądzanie homeopatii o związki z magią przypomina posądzanie św. Tomasza o herezję, ponieważ zaakceptował on dorobek Arystotelesa w filozofii, który wydawał się niezgodny z chrześcijaństwem.

Obecnie homeopatia jest zwalczana przez świadomych i nieświadomych platoników i kartezjanistów z tego samego powodu, dla którego odrzucano myśl św. Tomasza jako opartą na filozofii Arystotelesa a nie Platona. Jest to w istocie spór o wizję człowieka, spór pomiędzy tymi, którzy nie widzą żadnego głębszego związku i możliwości wzajemnych oddziaływań pomiędzy duszą i ciałem oraz tymi, którzy, jak Arystoteles i św. Tomasz, tenże związek dostrzegają. Dodajmy, iż kościół katolicki opowiedział się w tym sporze po stronie św. Tomasza a więc i całej tradycji intelektualnej z którą był on związany. Zgodnie z tą tradycją, dusza jest czynnikiem niematerialnym, dzięki któremu istnieje cały człowiek, a więc i jego ciało. Przyjmując to założenie można zaakceptować również i fakt, iż choroby ciała mogą mieć głęboki związek ze stanami psychiki i ducha. Rozumieją to homeopaci a nie rozumieją ci wszyscy którzy, podobnie jak Kartezjusz, sądzą, że ciało to maszyna z silnikiem napędzanym przemianami chemicznymi, dusza zaś istnieje osobno i łączy ją z ciałem zaledwie jakaś cienka nitka – jest wiec ona niczym balon na uwięzi przytrzymywany ręką i gotowy do odfrunięcia. Tak też rozumuje większość ludzi nam współczesnych, dla których nauka jest materialistyczna, a dusza czy duch – zamknięte w sferze religii, a związku pomiędzy nauką a religią, podobnie jak pomiędzy duszą i ciałem, praktycznie nie ma.

Człowiek współczesny jest więc na ogół nieświadomym platonikiem a nawet kartezjanistą, której to postawy uczył się w szkole od swoich najmłodszych lat od podobnych mu nieświadomych platoników i kartezjanistów. Gdy jednak przydarzy się komuś choroba, wtedy pędzi on do lekarza i pragnie przede wszystkim jednej rzeczy – być wyleczonym. I w końcu, szukając pomocy, trafia on czasami do homeopaty który, o dziwo, leczy skutecznie choć „nie powinien”. „Nie powinien”, bo nie leczy chemicznie – „normalnymi pastylkami” ani mechanicznie, czyli przy pomocy chirurgii, masażu czy też fizykoterapii. Zamiast poszukiwać odpowiedzi na gruncie oddziaływań molekularnych, co, wypadku leków homeopatycznych , nie może się powieść, lepiej zdać sobie sprawę z tego, że paradygmacie kartezjańskim homeopatia po prostu się nie mieści! [6] Rzadko który chory zajmuje się jednak tymi zagadnieniami wtedy, gdy sam potrzebuje pomocy. Stąd wzrastająca popularność takich typów terapii, do których zalicza się homeopatia.

 

Homeopatia  a  fizyka  współczesna

Wyjaśnienie zaś fenomenu to skuteczności homeopatii nie musi być „magiczne” choć, aby je znaleźć, trzeba pokonać w sobie „nieuświadomionego Kartezjusza” wciśniętego nam do głowy przez współczesną kulturę, zbudowaną na myśleniu materialistycznym bądź, w najlepszym wypadku, skrajnie dualistycznym, gdzie dusza i ciało to dwie odrębne „rzeczy” o zupełnie innej naturze. Współczesna fizyka ma już ten problem za sobą. Obok „materii” i „energii”, na której oparł ją Albert Einstein (e=mc2) dostrzeżono też „informację”, [7] która jest czynnikiem niezbędnym we wszystkim, co istnieje, będąc niejako ukrytą w strukturze każdej rzeczy. Wzajemne przemiany materii, energii i informacji dają się opisać wzorem matematycznym, podobnie jak Einsteinowi udało się opisać takim wzorem wzajemną przemianę materii i energii. Co ma do tego homeopatia? Bardzo wiele!

 

Próba  znalezienia teoretycznego  rozwiązania  problemu

Lekarz homeopata potrzebuje dla swych chorych sporo czasu. Aby dobrać lek, musi on zebrać wywiad, czyli odbyć rozmowę z chorym i dowiedzieć się o nim na tyle dużo, aby móc opracować charakterystykę całej jego osoby, w tym również psychiki, a nie tylko jego ciała. Tylko na tej podstawie można dobrać właściwy lek, który choremu pomoże. Czym więc leczy homeopata? Czy kluczowe jest tutaj podanie leku-substancji chemicznej, która leczy dzięki swoim właściwościom na poziomie oddziaływań właśnie chemicznych? Oczywiście nie. Jeśli jednak lek homeopatyczny nie działa w ten sposób, to jak w ogóle można wytłumaczyć jego działanie? Najkrócej mówiąc, słuszną wydaje się odpowiedź, iż homeopata leczy informacją! Nie bądźmy tym nadmiernie zaszokowani. Żyjemy przecież w dobie informacji i informatyki. Wyobraźmy więc sobie, iż lek homeopatyczny to taka dyskietka, na której jest zapisana informacja potrzebna komputerowi, którym jest nasz organizm. Czasem, jak wiemy, coś nam się w komputerze wykasuje i wtedy musimy twardy dysk zasilić jakimś programem. Nie jest ważne, czy dyskietka jest czarna, niebieska czy zielona – istotna jest dla nas informacja w niej zawarta. Ważne jest również, czy jest to właśnie ta informacja, której komputerowi brakuje. Lekarz podaje więc choremu lek, który pod względem chemicznym często jest czystym cukrem mlecznym bądź wodnym roztworem alkoholu i nie trzeba zbyt długo udowadniać, że nie jest to kuracja oparta na chemicznym działaniu leku. Fakt jednak, iż lekarz ten musiał przedtem przetworzyć ogromną ilość informacji dotyczących zarówno opisu chorego jak i samego leku i skorelować je ze sobą, powinien dawać do myślenia. Doprawdy, nic tu nie przypomina rzucania czegoś za siebie przez lewe ramię! Wypada tu dodać, że powyższy pogląd na temat „informatycznego” sposobu działania leków homeopatycznych jest podzielany przez wielu spośród tych, którzy budują podstawy nowej fizyki, której nie da się ująć bez użycia pojęcia informacji jako czynnika konstytutywnego wszystkich rzeczy.

 

Coś  więcej  o  samej  homeopatii

Istnieje wiele teorii, przy pomocy których usiłuje się wyjaśnić sposób działania leków homeopatycznych. Twórca terapii homeopatycznej, Samuel Hahnemann, posłużył się, w celu jej opracowania, metodą eksperymentalną. Sam w sobie jest to fakt istotny, ponieważ w naukach przyrodniczych, do których od strony teoretycznej zalicza się medycyna, eksperyment jest metodą niewątpliwie najważniejszą. Eksperyment wymaga jednak pewnych założeń teoretycznych. Nie inaczej było i w tym przypadku. Hahnemann oparł się na pewnej teorii, którą znalazł (uwaga!) nie u kogo innego jak u samego Hipokratesa, uznanego za ojca medycyny europejskiej. Hipokrates napisał w pewnym miejscu iż „Chorego leczy natura, lekarz powinien pomagać, choroba powstaje od podobnego i dzięki podobnemu człowiek odzyskuje zdrowie”.[8] Te słowa zainspirowały Hahnemanna i skłoniły do rozpoczęcia badań nad oddziaływaniem różnych substancji leczniczych pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego na chory organizm.  W roku 1796 Hahnemann sformułował i ogłosił swoją podstawową tezę, która brzmi następująco: „W sposób najpewniejszy, najszybszy i najskuteczniejszy można leczyć takimi lekarstwami, które zdolne są wywołać w zdrowym organizmie chorobę najbardziej podobną”. Stąd wywodzi się zwięzła zasada homeopatii: „similia similibus curentur” (podobne leczy się podobnym) i sama nazwa tej nowej metody leczenia-homeopatia (greckie homòios – podobny i pathòs – choroba).

Hahnemann zbadał wiele lekarstw na samym sobie, notując skrupulatnie objawy wywołane ich działaniem i doradzał to innym w słowach: „Ze wszystkich czystych doświadczeń nad prostymi lekarstwami najpewniejsze są te, które wolny od przesądu zdrowy lekarz przeprowadzi na sobie samym, czyniąc to mądrze i ostrożnie.”.[9] Hahnemann wykrył też przy okazji rzecz zdumiewającą: szybszy i trwalszy efekt leczniczy powodował lek w wyższym rozcieńczeniu niż w niższym (lek homeopatyczny sporządza się z surowców takich jak rośliny, różne tkanki i wydzieliny zwierzęce oraz minerały wytwarzając najpierw tzw. pranalewkę a potem robiąc jej kolejne rozcieńczenia dziesięciokrotne).

W tym momencie muszę powrócić do początku mojego wywodu. Te kolejne rozcieńczenia powodują, że substancji, z której został sporządzony lek homeopatyczny praktycznie może już nie być. Czym jest więc lek homeopatyczny? Może to tylko placebo? Pytanie to może spędzać sen z oczu temu, kto nie przyjmuje do wiadomości iż można leczyć nie tylko za pomocą „chemii” i „mechaniki” lecz również drogą bardziej subtelnych (informacja przenoszona elektromagnetycznie?) oddziaływań na linii dusza – psychika – ciało. Po to jednak, aby przyjąć tę drugą wersję trzeba zrezygnować z idei człowieka jako maszyny napędzanej procesami chemicznymi i uznać, iż fenomen życia nie został wyczerpująco opisany w paradygmacie kartezjańskim, który sprowadza człowieka do takiego właśnie mechanizmu.

Można bowiem powiedzieć, iż Kartezjusz tenże fenomen życia raczej zignorował niż opisał, uważając, iż procesy zachodzące w organizmie żywym są tym samym co procesy zachodzące np. przy fermentacji wina. Otóż nie! Życie to nie tylko przemiany chemiczne, to przede wszystkim przetwarzanie informacji (informacja jest w tym ujęciu pojęciem szerszym od tego, które to słowo oznacza w języku potocznym i oznacza nie tylko wiadomość ale i, a nawet przede wszystkim, „zdolność do organizowania systemu lub utrzymywania go w stanie zorganizowanym”[10]). Kartezjusz mógł tego nie zauważyć, nas jednak to nie usprawiedliwia. Rozwój informatyki, np. okrycie i zastosowanie bioprocesorów, sprawia iż ten fakt nie może być już pomijany. Wydaje się, że tutaj należy szukać odpowiedzi na pytanie czym jest homeopatia. Tu właśnie znajduje się prawdopodobnie poziom oddziaływania leku homeopatycznego. Wydaje się więc, iż lek homeopatyczny jest nośnikiem informacji, która wraz z nim jest wprowadzana do organizmu chorego, dla którego stanowi ona rodzaj brakującego „programu”, umożliwiającego wyzwolenie w tymże organizmie stłumionej zdolności do samoregulacji i powrót do wewnętrznej harmonii tj. do stanu zdrowia.

 

Powrót  do  Arystotelesa  i  Hipokratesa?

Wnikając coraz głębiej w fenomen życia możemy zauważyć, że wszystko nam się nieco „odmaterializowuje”. To już nie tylko materia czy nawet energia są osnową wszelkich zjawisk, które możemy zaobserwować lecz również- informacja! Organizm może być rozumiany jako bioprocesor, w którym to co niewidoczne – informacja, jest ważniejsze od tego co widoczne – sama struktura makroskopowa.[11] Wydaje się ponadto, że to raczej informacja organizuje tę strukturę makroskopowa a nie na odwrót.[12] Molski, rozwijając myśl Sedlaka na temat bioplazmy[13], wprowadza pojęcie biokoherncji, rozumianej

jako „przestzrenna, długozasięgowa koordynacja różnych funkcji biologicznych oraz integracja poziomu mikrobiologicznego, reprezentowanego przez jedną komórkę, z poziomem makrobiologicznym- reprezentowanym prze system komórek (tkankę, organ, organizm jako całość). Podobna kooperacja ma miejsce między organizmem a środowiskiem (ekosystem), w który organizm egzystuje.(...) Duża szybkość przekazu informacji w organizmach żywych dowodzi, że koordynacja na różnych poziomach złożoności biologicznej wymaga nośników minimalnej bezwładności. (...) [Dlatego] najbardziej efektywną formą transferu informacji jest sygnalizacja polowa-elektryczna, magnetyczna, i elektromagnetyczna, nośnik polowy bowiem jest obdarzony zerową masą spoczynkową, a więc ma zerową bezwładność.[14]

W wypadku człowieka da się to przełożyć na arystotelesowskie i tomistyczne pojęcie duszy będącej formą ciała. Jak wiadomo, w myśl tej teorii forma jest czymś, co nadaje danej rzeczy (np. ciału ludzkiemu) całą jej strukturę, sama będąc niematerialną. Współczesna nauka zdaje się więc to potwierdzać, jeśli tylko słowo „forma” zinterpretujemy informatycznie oraz jako czynnik o charakterze pola w powyżej opisanym znaczeniu i oczywiście bez popełniania tutaj błędu jakiejkolwiek redukcji człowieka do maszyny, choćby tą maszyną był komputer.  Wydaje się więc, że filozofia Arystotelesa, świadomie odrzucona przez Kartezjusza, uzyskuje niezwykle ciekawe potwierdzenie poprzez rozwój współczesnej nauki!

Powyższe rozważania są dla homeopatii jedną z możliwych teorii wyjaśniających. Sama homeopatia rozwinęła się i nadal rozwija drogą empirii, żmudnego gromadzenia wiedzy doświadczalnej. Podobnie zresztą jak i inne działy medycyny. W kontekście tego co wyżej zostało powiedziane można odeprzeć rożne zarzuty stawiane homeopatii jako metodzie leczniczej. Naprawdę, nie ma żadnych racjonalnych argumentów za tym, aby tę metodę uznawać za szarlatanerię czy wręcz magię. Przeczą temu najpierw dobre wyniki leczenia osiągane tą właśnie metodą. Przeczy temu również rozwój nauki, która cały świat i wszystkie zjawiska jakie w nim zachodzą tłumaczy już nie tyle w sposób mechanistyczny co informatyczny, na tym poziomie szukając odpowiedzi na swe podstawowe pytania. Dla samej medycyny homeopatia jest wyzwaniem, które może ułatwić jej wyjście z ciasnego i niewystarczającego już paradygmatu kartezjańskiego. Czyż nie jest to w istocie możliwość powrotu medycyny do jej początków, do jej ojca – Hipokratesa, jako twórcy teorii leczenia z której i homeopatia się wywodzi?

Podsumowanie

Wydaje się, że w dyskusji dotyczącej homeopatii zabrakło odniesienia do zagadnień podstawowych.  Milcząco zakładano, że ta forma medycyny, która została oparta na opisanym powyżej kartezjańskim modelu nauki, jest jej formą jedyną. Tymczasem jest to tylko jeden z nurtów sztuki lekarskiej, która powstała znacznie wcześniej. Samo życie, w którym obserwujemy bujny rozwój tzw. medycyny alternatywnej (homeopatia, akupunktura, ziołolecznictwo), potwierdza tę tezę.

Argumenty wysuwane przeciwko homeopatii wynikają głownie z prób wyjaśniania jej w paradygmacie kartezjańskim, w którym tych wyjaśnień znaleźć się nie da. Nie mają np. sensu wyjaśnienia homeopatii jako rodzaju efektu placebo, jeśli można leczyć tą metodą zwierzęta (nieświadome niczego) z równie dobrym skutkiem jak ludzi.

Obawy o efekty magiczne w homeopatii tchną naiwnością. Tym, którzy obawiają się, że szatańskie siły wnikają do leków homeopatycznych podczas ich wytwarzania ponieważ stosuje się przy tym metodę wstrząsania, proponuję rezygnacją z jazdy samochodami i pociągami, ponieważ i tam nie można uniknąć wstrząsów. Warto tu sobie przypomnieć iż z magią mamy do czynienia tylko tam, gdzie istnieje świadome odwołanie się do szatana w celu uzyskania jego domniemanej, bo nigdy rzeczywistej, pomocy. Decyduje wiec intencja działającego. Przypisywanie takiej intencji wytwórniom leków homeopatycznych i samym lekarzom jest czymś groteskowym.

Problem jest jednak jeszcze głębszy. W niektórych wypadkach metoda homeopatyczna jest jedyną metodą, za pomocą której można uzyskać wyleczenie  chorego. Uniemożliwienie więc tego leczenia jest równoznaczne ze skazaniem tegoż chorego na utratę zdrowia a niekiedy i życia. Dyskutując o homeopatii warto o tym pamiętać.

                                                                                                    
   

 

 

 

 

Bibliografia

Ashley B. M., O.P., Theologies of the Body: Humanist and Christian.  (Braintree, Massachusetts: The Pope John XXIII Medical-Moral Research and Education Center, 1985), p.204-210.

I.G Barbour, patrz: Ian.G.Barbour, Myths, Models,and Paradigms, Harper and Row Publishers 1976, tłumaczenie polskie, Mity, modele, paradygmaty,Kraków, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ss.120-155.

Bell J.S.On the problem of the hidden variabilities in quatum theory, Revs. Mod. Phys. 38(1966), oraz Speakable and unspeakable in quantum mechanics, Cambridge 1987  

BOHM D. The Paradox of Einstein, Rosen and Podolsky, Quantum theory and measurements, red. J.A.Wheeler, W.H.Zurek, Princeton 1983

Descartes, R. Medytacje o piewszej filozofii, Warszawa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1958, t. I, ss. 30-118, t. II 81-181.

Einstein A., .Podolsky B,.Rosen N, Can quantum-mechanical description of physical reality be considered complete?, “Physical Review”47(1935), s. 777-780 

Josephson B.,.Pallikari-Viras F, Biological utilisation of quntum nonlocality, “Foundations of Physics” 21(1991), s.197-207

JULSGAARD B. KOZHEKIN, A., POLZIK, E.S.,Experimental long-lived entanglement of two macroscopic objects, “Nature”413(2001), s. 400-403, Cytat Molskieg, s. 202,

Heinsenberg W. Physics and philosophy, New York, 1958.

Molski M, Nielokalnosc i Biokoherencja, Roczniki Filozoficzne KUL, tom LIII, numer1,2005. s. 197-221

Schrodinger E, Discussion of probability relations between separated systems, “Proceedings of the Cambridge Philosopical Society”, 31,(1935), s. 555, cytat Molskiego, s. 201,

Sedlak W., Postepy fizyki zycia,(Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX, 1984), ss 5-92, 118-195.

Św Tomasz z Akwinu,. Summa Theologiae, Ia, Q.75, art. 5, Q. 76 art. 1. 

Szymański, A Homeopatia domowa, (Warszawa: Wydawnistwo APS, 1991), str.5.

Tatarkiewicz W., Historia filozofii, t. I, (Warszawa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1981), s.89-92.

Wnuk M, Istota procesów życiowych w świetle koncepcji elektromagnetycznej natury życia.: Bioelektromagnetyczny model katalizy enzymatycznej wobec problematyki biosystemogenezy. (Lublin: Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,1996), str.33.


[1] Summa Theologiae, Ia, Q.75, art. 5, Q. 76 art. 1. 

[2] W.Tatarkiewicz, Historia filozofii, t. I, (Warszawa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1981), s.89-92.

[3] R. Descartes, Medytacje o piewszej filozofii, Warszawa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1958, t. I, ss. 30-118, t. II 81-181.

[4] Ciekawe uwagi na ten temat zawarł w swojej pracy o. Benedykt Ashley, patrz Benedict M. Ashley, O.P., Theologies of the Body: Humanist and Christian.  (Braintree, Massachusetts: The Pope John XXIII Medical-Moral Research and Education Center, 1985), p.204-210.

[5] W.Tatarkiewicz, Historia filozofii, t.2., ss.45-56.

[6] Zagadnienie paradygmatów w nauce to osobny i ciekawy problem. Ciekawe rozważania na ten temat zawarł w swojej pracy I.G Barbour, patrz: Ian.G.Barbour, Myths, Models,and Paradigms, Harper and Row Publishers 1976, tłumaczenie polskie, Mity, modele, paradygmaty,Kraków, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ss.120-155.

[7] Patrz Marcin Molski, Nielokalnosc i Biokoherencja, Roczniki Filozoficzne KUL, tom LIII, numer1,2005. s. 197-221

Patrz także

Einstein, B.Podolsky, N.Rosen, Can quantum-mechanical description of physical reality be considered complete?, “Physical Review”47(1935), s. 777-780, cytat Molskiego, s. 199,

D. BOHM, The Paradox of Einstein, Rosen and Podolsky, Quantum theory and measurements, red. J.A.Wheeler, W.H.Zurek, Princeton 1983, cytat Molskiego s. 199,

B. E.Schrodinger, Discussion of probability relations between separated systems, “Proceedings of the Cambridge Philosopical Society”, 31,(1935), s. 555, cytat Molskiego, s. 201,

B.JULSGAARD, A. KOZHEKIN, E.S. POLZIK, Experimental long-lived entanglement of two macroscopic objects, “Nature”413(2001), s. 400-403, Cytat Molskieg, s. 202,

J.S.Bell, On the problem of the hidden variabilities in quatum theory, Revs. Mod. Phys. 38(1966), oraz Speakable and unspeakable in quantum mechanics, Cambridge 1987, cytat Molskiego, s. 202. 

W. Heisenberg, Physics and philosophy, New York, 1958.

[8]    Andrzej Szymański, Homeopatia domowa, (Warszawa: Wydawnistwo APS, 1991), str.5.

[9]    Ibid., str.6.

[10] Marian Wnuk, Istota procesów życiowych w świetle koncepcji elektromagnetycznej natury życia.: Bioelektromagnetyczny model katalizy enzymatycznej wobec problematyki biosystemogenezy. (Lublin: Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,1996), str.33.

[11]  Wiele może tu też wyjaśnić teoria biokoherencji, patrz, M.Molski, Nielokalosć i biokoherncja,s. 208-220,

[12]  Ibid., s. 208, cytat Molskiego z B. Josephson, F.Pallikari-Viras, Biological utilisation of quntum nonlocality, “Foundations of Physics” 21(1991), s.197-207

[13] W. Sedlak, Postepy fizyki zycia,(Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX, 1984), ss 5-92, 118-195.

[14] Molski, Nielokalność i biokoherencja, s. 208-209.

 

zdjęcie : http://www.pch24.pl/kosciol-wobec-transplantacji,36815,i.html

Ostatnio zmieniany piątek, 22 lipiec 2016 08:57
© 2015 Homeopatia Polska - Strona - Forum